Strona główna » Wiedza kajakowa » Wspomnienia kajakowe » 12

Zgłowiączką na piechotę! 2012

Jadąc w czwartek 17 maja 2012r. na biwak do miejscowości Orle po zwiedzeniu kościółka pod wezwaniem Św. Hieronima w Czamaninku, Zgłowiączka pod mostem w Rybinach prowadziła tyle wody, że można było spokojnie przepłynąć do jeziora Chalno. Nie przyszło nikomu do głowy, że następnego dnia będziemy burłaczyć prawie do samego jeziora, a w sobotę kajaki przewozić na części etapu z powodu braku wody w rzece.

Ale po kolei.

Biwak w Orlu przywitał nas piękną pogodą, a słonecznie i gorąco było przez cały czas trwania imprezy. Nad jezioro Głuszyńskie, na miejsce startu XXI Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego rzeką Zgłowiączką. przybywają, wodniacy z Warszawy, Bydgoszczy, Ostrowca Świętokrzyskiego, Lublina, Włocławka, Brześcia Kuj., Topólki by jak co roku zmierzyć się ze Zgłowiączką. Nie sposób nie wspomnieć, że po Zgłowiączce pływamy od 1986r, najpierw na Regionalnym, od kilkunastu lat na Ogólnopolskim Spływie Kajakowym.

Po weryfikacji uczestników kiełbaska z grilla a potem wodniacka biesiada przy ognisku i gitarze. Lekki wiatr unosi nad jezioro słowa ballady o ciotce Matyldzie, ,która do niebieskich kroczy bram taszcząc pod pachą kota ,o pannie Zosi która w oczach ma dwa nieba i innych piosenek.

W słoneczny piątkowy poranek zwijamy obozowisko i rozgrywamy pierwsza konkurencję – wyścig kajakowy z metą w Rybinach. Osada żeńska, siostry Grażyna i Ula Sobczak prowadziła przez cały wyścig by na ostatnich metrach przegrać z Danielem i Robertem. Po przenosce na rzekę obok jazu horror. W Zgłowiączce nie ma wody. Brodzimy w mule kilkaset metrów ciągnąc kajaki. Ostatnie dwieście metrów przed jeziorem Chalno już da się płynąć. Uff ale ulga! Wypływamy na jezioro. Jeszce godzinka wiosłowania i wśród drzew widać wieżę kościoła w Topólce, która ginie w koronach drzew by za chwilę znów się ukazać, co oznacza że zbliżamy się do półmetka etapu. Tutaj czeka nas słynna grochówka Topólecka ( Należy schylić czoło przed kunsztem Pana Jana Błaszczyka, który te smakowitości przyrządził). W Topólce przy moście drogowym następuje uroczyste otwarcie Spływu.

Jest dużo dziatwy szkolnej ze Szkoły Podstawowej w Topólce, w tym koleżanki i koledzy z klasy Marcela Kordylaka – uczestnika Spływu, którzy witają Marcela i napływających kajakarzy żabkami wyciętymi z papieru i pomalowanymi na zielono ( żabka to logo spływu).

Spływ otworzył Pan Henryk Orłowski – Wójt Gminy, który od pierwszego spływu Zgłowiączką jest z nami, w obecności Pani Anny Niedośmiałek – Przewodniczącej Rady Gminy, oraz Pana Konrada Lewandowskiego Sekretarza Gminy. W otwarciu również uczestniczył Ksiądz Antoni Wojciechowski, proboszcz Parafii p/w Miłosierdzia Bożego w Topólce, przyjaciel wodniaków, który także wielokrotnie odwiedzał nas na biwakach.

Po oficjalnym otwarciu i degustacji grochówki ( kilkakrotnej przez niektórych bo tak smaczna) ruszamy na wodę.

Do Kazania płyniemy prawie bez przeszkód. Etap dość długi i na początku uciążliwy. Serwowane na biwaku w Kazaniu kiełbaski z rusztu i przywieziona w termosie grochówka szybko regenerują siły. Po rozbiciu namiotów przeprowadzono konkurs „lotki”, a potem ognisko, pieczenie pajd chleba i reszty kiełbasek, piosenka turystyczna, pogwarki i dyskusje w podgrupach. O dziwo nie ma w tym roku naszych „przyjaciół” meszek i komarów – nuda panie, nie ma z kim walczyć jak stwierdził jeden ze spływowiczów. W sobotę, po quizie o tematyce związanej głownie z przyrodą na szlaku wypływamy na trasę do Machnacza. Do Brześcia, gdzie zaplanowano krótki postój płyniemy autostradą i czegoś nam brak. Nie ma jak co roku żółtych plam przekwitających łanów rzepaku. Szlak od Brześcia wymaga uwagi i koncentracji. Po przepłynięciu jazu koło Cukrowni w Starym Brześciu wiele załóg musi wylać wodę z kajaków. Dopływamy do Nowego Młyna, gdzie jest jaz i elektrownia.Za jazem znów horror – brak wody. W korycie wystają kamienie miedzy którymi sączą się stróżki wody. Krasnoludki może na swoich łupinkach by i przepłynęły. My musimy kajaki zwieźć na biwak w Machnaczu, bo płynąć nijak się nie da. Na biwaku na kajakarzy oczekują smaczne kiełbaski i kaszanki z grilla. Do Machnacza dociera wielu gości w odwiedziny do uczestników Spływu. Tutaj finalizujemy konkurs na hasło o tematyce a/a, który jest ostatnim konkursem Spływu. W tym roku zwyciężyło hasło:

„Nie popijaj piwa gdy szlak Zgłowiączki wzywa” autorstwa Urszuli Sobczak.

Niedziela, to ostatni 10 kilometrowy etap, też autostrada z kilkoma przeszkodami.

Gdzie te czasy gdy koryto rzeki przegradzało ponad czterdzieści zawałów wymagających przerzucania kajaków przez zwalone drzewa, obnoszenia brzegiem w pokrzywach po pas wśród hord komarów, brodzenia po kolana w błotnistej mazi.

Na metę w Parku im. Henryka Sienkiewicza we Włocławku wpłynęła kawalkada kilkudziesięciu kajaków, a kajakarzy powitały liczne grupy Włocławiaków, rodziny i przyjaciele płynących. Tutaj na wysokości Katedry Włocławskiej odbyło się zakończenie Spływu, pod flagą PTTK, gdzie zostały wręczone przydatne w turystyce nagrody. Wręczono także naszym przyjaciołom: Złotą Turystyczną Odznakę Kajakową Jurkowi Modlińskiemu oraz specjalny puchar „Uścisk dłoni prezesa” Marianowi Stalisiowi z okazji trzydziestolecia pływania.

Impreza ta, z zakresu kwalifikowanej turystyki kajakowej, staje się z roku na rok coraz bardziej popularna w Polsce. Stanowi ona znakomitą promocję Regionu Kujaw. Podziękowania należą się Wszystkim, którzy poprzez pomoc organizacyjno – finansową przyczynili się do zorganizowania Spływu i tak: Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Kujawsko – Pomorskiego w Toruniu, Urzędowi Miejskiemu we Włocławku, Urzędowi Gminy w Topólce, Spółdzielni „Świt” w Topólce, Firmie „HENKOR” w Topólce.

Jako Komandor Spływu serdeczne dziękuję, przede wszystkim w imieniu jego uczestników. Również podziękowania należą się członkom Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK, którzy pomogli mi przy organizacji spływu.

A zatem – do zobaczenia w maju 2013 roku ponownie na Zgłowiączce na XXII Ogólnopolskim Spływie Kajakowym. Obecność obowiązkowa!

Autor: Lech Wojciech Krajewski Komandor Spływu