Strona główna » Ostatnie informacje

Ostatnie informacje

22 - 23 lipca 2017
We Włocławku gościł Międzynarodowy Spływ Kajakowy Vistuliada 2017, pokonujący w związku z Rokiem Wisły Królową Polskich Rzek na całym jej żeglownym odcinku od ujścia Przemszy w Broszkowicach do Gdańska.
Kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków wypłynęli Vistuliadzie naprzeciw i przywitali ją na wodach Zalewu, rozwijając okolicznościowy transparent. Wieczorem w marinie nad Wisłą odbyło się spotkanie uczestników Vistuliady z członkami włocławskiego Klubu. Następnego dnia grupa dziesięciu włocławskich wodniaków towarzyszyła Vistuliadzie na etapie z Włocławka do Bobrownik.
Rozpoczął się on od śluzowania na włocławskiej zaporze. Po wypłynięciu z jej wilgotnej czeluści wszyscy podziwiali widoki z wody na Włocławek. U celu, którym były ruiny zamku krzyżackiego w Bobrownikach, czekał kolega Prezes z poczęstunkiem a Tomek z opowieścią o losach bobrownickiego zamku. Wreszcie nadszedł czas pożegnania; uczestnicy Vistuliady pozostali na nocleg w namiotach u stóp zamkowych murów, a włocławianie wrócili do swych domów. Tak skończyła się nasza przygoda z międzynarodowym spływem, podsumowała Zosia. Był to piękny i udany weekend. A z Vistuliadą może się jeszcze w okolicy Gdańska spotkamy…

29 czerwca - 9 lipca 2017
Kolejny już raz eksplorowaliśmy wody Litwy, Rozpoczęliśmy wędrówkę na otoczonych gęstymi i zwartymi lasami jeziorach Pojezierza Auksztockiego, połączonych ślicznymi rzeczkami. Ich nazwy: Buka, Srove, Almaja, Meira, równie śliczne, na dodatek tajemnicze, warto zapamiętać, bo niewiele jest miejsc tak uroczych. Następnie płynęliśmy ciągnącą przez lasy, dużą i zasobną w wodę rzeką Żejmianą. Ona także nas oczarowała swymi przezroczymi nurtami.
Okazało się, że na Litwę także dotarła moda na spływy weekendowe. Spływ weekendowy w stylu litewskim to powolne posuwanie się przy dźwiękach głośno puszczonej muzyki ze smartfona ewentualnie innego odtwarzacza. Na szczęście byliśmy o wiele dłużej niż trwa weekend; w niedzielę po południu zostaliśmy na całym Pojezierzu Auksztockim sami i tak było do końca spływu.
Szkoda jedynie, że pogody nie było dobrej. Deszcz padał niemal codziennie a o upalnym słońcu można było pomarzyć. Gdyby był to przełom kwietnia i maja, pogodę można by ocenić jako niezłą; był to jednak lipiec…
Jedyny dzień, gdy nie padało, spędziliśmy na zwiedzaniu Wilna. Upału tego dnia jednak też nie było, więc mimo słońca nie pociliśmy się.

14 - 18 czerwca 2017
Za nami spotkanie z rzeką Grabią, pierwsze ale miejmy nadzieję, nie ostatnie.
Grabia to piękna rzeczka, kto by się takiego klejnociku spodziewał w okolicach Łodzi… Piaseczek na dnie, porośnięte sosnami urwiska, o które rzeka się leniwie ociera, wśród łąk i trzcinowisk świtezianek i łątek królestwa.
Grabia to też rzeczka uciążliwa, sporo na niej młynów, jazów i drzew tak grubych, że chodzić można po nich swobodnie, ale przepłynąć ani nad ani pod nimi się nie da.
Jeden dzień deszczowy zatrzymał nas w Zielęcicach, wprawdzie dzięki temu stary ale czynny młyn tamtejszy dokładnie obejrzeliśmy, niemniej brakło nam tego jednego dnia, by ujście Grabi osiągnąć. Ale się z tego nawet cieszymy; jest to powód, by na Grabię jak najrychlej powrócić!

18 – 21 maja 2017
Niewielkie opady, do których swoje trzy grosze dołożyła kopana pomiędzy jeziorami Gopło i Głuszyńskim odkrywka węgla brunatnego, skutecznie drenująca teren, spowodowały, że w latach 2015 i 2016 spływ kajakowy rzeką Zgłowiączką nie miał się po czym odbyć. W tym roku stan wody był jednak dość wysoki i dzięki temu udało się zorganizować XXV Ogólnopolski Spływ Kajakowy na Zgłowiączce.
Trasa spływu jak zwykle wiodła z Orla nad jeziorem Głuszyńskim do parku we Włocławku; tam na zakończeniu imprezy wręczone zostały nagrody zdobyte przez uczestników spływu podczas przeprowadzonych w ramach spływu konkursów: wyścigu kajakowego, quizu krajoznawczego, konkursu lotki i konkursu na hasło o tematyce antyalkoholowej.
Warto było czekać te trzy lata! Rzeka stała się bardziej dzika, zarośnięta trzciną, zwaliło się do niej sporo starych kostropatych wierzb, ale żaby jak zwykle obłędnie kumkały a zmiażdżone pokrzywy w Kazaniu wydzielały woń nie do zapomnienia.
Uczestników było jak na Zgłowiączkę niezbyt wielu, ponad trzydziestu, ale za to stanowiących zgrane grono znajomych; crème de la crème włocławskich i nie tylko włocławskich wodniaków.
Impreza odbyła się dzięki wsparciu Prezydenta Miasta Włocławka, władz samorządowych Gminy Topólka, Kujawsko-Dobrzyńskiego Banku Spółdzielczego i spółki jawnej Henkor.

Regulamin XXV Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego rzeką Zgłowiączką

13 maja 2017
Na Przystani Wodnej PTTK przy ulicy Piwnej odbyło się uroczyste Otwarcie Sezonu Wodniackiego. Niektórzy dzielni ludzie kajakowego trudu (ci, co wysiłkiem włożonym w minionym roku na to zasłużyli) otrzymali kajakowe odznaki. Szczególnie dwie osoby warto tu wspomnieć, bo odznaki zdobyły już nie byle jakie: Alina Kordus-Krajewska i Mariusz Mastalerz wypływali Turystyczne Odznaki Kajakowe w stopniu Dużym Złotym. Gratulujemy!

29 kwietnia - 6 maja 2017
W okolicach Włodawy, miasta trzech kultur, znanego wszystkim Polakom z wodowskazu na Bugu (co dzień w południe w radio na Bugu we Włodawie…), odbył się IX wiosenny spływ kajakowy rzekami Polesia „Powitanie Bobrów”. Wzięła w nim udział spora i wesoła grupa kajakarzy z Włocławskiego Klubu Wodniaków. Tarasienka, Włodawka, Krzewianka zwana też Więziennym Rowem, Uherka i Bug stały się im znajome. Niektóre trochę nudnawe, bo uregulowane i łąkowe (widać, że od wielu lat człowiek zajmował się na tych terenach melioracją!), ale niektóre naprawdę grzechu warte, zwłaszcza Bug tworzący w tych okolicach granicę między Polską a Ukrainą i Białorusią. Na dalszy odcinek Bugu warto będzie zresztą powrócić i przywitać się charakternym „Dzień bobry!” z kolegami Józkiem Tworkiem i Mieciem Tokarskim, którzy wiele serca włożyli w organizację i przeprowadzenie tej świetnej poleskiej imprezy.

5 - 9 kwietnia 2017
Po raz kolejny przebywaliśmy w ptasiej republice rzeki Biebrzy. Rzeki rozlanej szeroko, niczym jezioro. Nie co dzień pływa się kajakiem po łące, a myśmy to robili. Gęsi z donośnym gęganiem uciekały w trzcinowiska, bataliony szykowały się do godów, a czajki szalone loty pełne nagłych zwrotów odprawiały nad głowami.
Z samochodu przy Carskiej Drodze dzięki spostrzegawczości Grażyny udało się nam zauważyć łosia. Zza szyb patrzyło w ols z zafascynowaniem kilkanaście ludzkich oczu, a z olsu długą chwilę gapiła się im naprzeciw para oczu łosich! Choćby dla tej chwili warto było powrócić na Biebrzę!
Gościła nas w Zajkach nasza dawna kajakowa koleżanka Monika. Także dla spotkania z nią warto się było tam wybrać.
Zainaugurowaliśmy kajakowe spotkania w Zajkach, taką mam nadzieję.

23 marca 2017
Na terenie przystani wodnej OSiR we Włocławku odbyło się spotkanie wspominające kajakową wyprawę, odbytą przez członków Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK w 2008 roku rzeką Wisłą od jej źródeł do ujścia i zarazem promujące będącą owocem spływu książkę „Wisłą w głąb Polski”. Spotkanie było jednym z wydarzeń Roku Wisły, jakim jest rok 2017.

ZAPROSZENIE - Oddział Kujawski PTTK i Włocławski Klub Wodniaków PTTK zapraszają na spotkanie z Tomaszem Krajewskim, autorem książki „Wisłą w głąb Polski” w dniu 23 marca 2017 (w czwartek) o godzinie 17.00 na Miejskiej Przystani Wodnej nad Wisłą przy ul. Piwnej 1a we Włocławku.

1 – 5 marca 2017
Niewielka, ale wzbudzająca zainteresowanie płci przeciwnej grupka kajakarzy reprezentowała Włocławski Klub Wodniaków PTTK na Międzynarodowym Zimowym Spływie Kajakowym na Brdzie im. Jerzego Korka. Pogoda bardziej wczesnowiosenna niż zimowa czasem sypała mokrym deszczem i śniegiem po twarzach, czasem rozleniwiała płynących ciepłym słoneczkiem. Szybko minął spływ, ledwie się obejrzeli i już po. Szkoda było się rozstawać, pozostał niedosyt, tym większy, że organizatorzy skrócili ostatni etap i zbyt krótko wiosła pozostawały w kontakcie z wodą.
Dobrze, że chociaż towarzystwo było przednie…

6 i 7 stycznia 2017
Wieczornym wspólnym oglądaniem zdjęć w siedzibie Oddziału Kujawskiego PTTK rozpoczęli sezon włocławscy wodniacy. Miło było spotkać się z przyjaciółmi, przypomnieć sobie miejsca, w których było się razem i obejrzeć te, w których byli tylko niektórzy. Miło było też wypić dziadowskie (tj. 44-letnie) i emeryckie (tj. 65-letnie) zdrowie co poniektórych.
Silny mróz nie odstraszył od porannego wyruszenia na Wisłę dnia następnego. Zjazdem po lodzie na wodę sześciu Klubowców rozpoczęło spływ wśród tworzącej się kry. Chmary ptactwa okupowały jedyny w okolicy wolny od lodu zbiornik, jakim jest Wisła przy mrozie sięgającym dziesięciu stopni. Kaczki, gągoły, gęsi, łabędzie, kormorany, czaple, bieliki umykały przed zdążającymi do Bobrownik kajakarzami. Tam przy ruinach zamku była meta, ognisko, kiełbaski i ciepłe jeszcze racuchy, którymi przywitała płynących znana im wszystkim dobrze Tante Ola.
Sezon kajakowy został rozpoczęty!

10 grudnia 2016
Na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wybrany został Zarząd Klubu na kadencję 2017 – 2020 w składzie Tomasz Krajewski jako Prezes Klubu oraz Bartłomiej Jóźwiak, Lech Wojciech Krajewski, Mariusz Mastalerz i Marian Staliś. Wybrano także Komisję Rewizyjną Klubu oraz delegatów na Zjazd Oddziału Kujawskiego PTTK, który odbędzie się w marcu 2017 roku.

22 listopada 2016
W sali konferencyjnej Centrum Organizacji Pozarządowych przy ul. Żabiej 12 we Włocławku odbyło się współorganizowane przez Włocławski Klub Wodniaków PTTK spotkanie z Tomaszem Krajewskim poświęcone rzece Dniestr i ukraińskiemu Podolu, połączone z pokazem zdjęć.
Oglądając obrazy rzeki płynącej w otoczeniu w Polsce niespotykanym, uczestnicy spotkania odbyli podróż w czasie i przestrzeni. Od czasów Rusi Halickiej, przez okres gdy tereny te znajdowały się w granicach Rzeczpospolitej, przez trudne lata wojenne, po współczesną Ukrainę. Od Halicza, stolicy Rusi, po Zaleszczyki – znane przedwojenne uzdrowisko, Chocim – miejsce dwóch znaczących dla historii Polski, Ukrainy i Europy bitew i Kamieniec Podolski – kresową twierdzę.

14 - 16 października 2016
Grupa z Włocławskiego Klubu Wodniaków wzięła udział w spływie kajakowym na Brdzie „XII Barwy Jesieni”. Barwy rzeczywiście dopisały i Brda także jesienią potwierdziła swą renomę jednej z najpiękniejszych rzek na polskim niżu.
Wody było sporo i niosła prędko, zbyt prędko i nieprzewidywalnie dla niektórych. Bartek jak zwykle miał to szczęście, że wywrotka zdarzyła się w jego obecności i ludzi wyciągał, kajak wydobywał. Tak to jest z Bartkiem, że zawsze kogoś ratuje i na metę dopływa przymoczony.

1 października 2016
Spotkaniem na Przystani Wodnej PTTK przy ulicy Piwnej, jak to od lat jest w zwyczaju, członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków zakończyli sezon kajakowy 2015.
Podsumowano mijający sezon. Za nami 11 spływów, trwających łącznie 55 dni, w czasie których pływano po Wiśle, Brdzie, Kwisie, Bobrze, Czernej Małej, Czernej Wielkiej, Skrwie, Łynie, ponownie po Wiśle, Świętej, Tudze, Szkarpawie, Wiśle Królewieckiej, Zalewie Wiślanym, Narwi, Dniestrze, Bałtyku wokół szwedzkich szkierów, Pojezierzu Brodnickim i Drwęcy. A jeszcze jeden spływ jest planowany…
Na spotkaniu ustalono także termin i trasę przyszłorocznego Rodzinnego Spływu Kajakowego: odbędzie się on w okresie od 29 czerwca do 9 lipca 2017, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa na litewskim Pojezierzu Auksztockim.

9 - 11 września 2016
Końcówka lata, dni upalne, noce ciepłe. Kto myślałby, że jesień tuż, tuż… Przypominały o niej tylko żółkniejące liście grążeli, zmieniające się w brudną watę pałki, mgły o świcie, długo zalegające nad jeziorem.
Pokonaliśmy łagodne i ciche jeziora brodnickie a potem czarnowodą przezroczystą Drwęcę, nie spiesząc się i relaksując. Tylko struga między jeziorami Łąkorz i Partęczynami dostarczyła nieco przeszkód do banku wspomnień, a jaz w Tamie Brodzkiej na długo Kasia zapamięta, bo go spływała i nie uszło jej to na sucho.

14 – 21 sierpnia 2016
Wśród szkierowych wysepek w Szwecji w okolicach Stensund odbyła się trzynasta edycja szkoleniowego spływu „Bałtyk pod wiosłem”. Wzięła w niej udział jedna osoba z Włocławskiego Klubu Wodniaków i zapewnia, że było warto. To spływ prawdziwie rozszerzający kajakowe horyzonty, okolica przepiękna i szkoda byłoby nie wybrać się tam w większym klubowym gronie.

18 – 28 lipca 2016
Silna, bo najliczniejsza ze wszystkich, ośmioosobowa ekipa reprezentowała Włocławski Klub Wodniaków na XII Międzynarodowym Spływie Kajakowym na Dniestrze, doskonale zorganizowanym i poprowadzonym przez kolegę Lesława Flagę z Zamościa.
Ukraina to kraj przyjazny i przyjemny (o czym niektórzy mogli się już w latach poprzednich przekonać) a jar Dniestru, jak się można było spodziewać, okazał się miejscem niepowtarzalnym nie tylko z powodów krajobrazowych. Czas się tam zatrzymał, wciąż można zobaczyć kobiety piorące w rzece, pastuchów z krowami, a koń nie jest li tylko zwierzęciem na pokaz pociągowym.
Wiele jest śladów wspólnej historii, i wiele z nich bolesnych.
Świeża, bo niewiele ponad dwudziestoletnia niepodległość Ukrainy manifestowana jest licznymi flagami i błyszczącymi w słońcu kopułami nowych cerkwi i przydrożnych maryjnych figur.
Ukraina zasługuje na większą opowieść i warta jest odwiedzin. Tuż za polską granicą, mowa zbliżona do polskiej, a egzotyka większa aniżeli w Hiszpanii czy w Grecji. Szkoda, że tak niewielu Polaków tam bywa.

8 – 15 lipca 2016
Za nami rodzinny spływ kajakowy rzeką Narew. Nie rozpieszczała nas pogoda. Kolega Korzon oznajmił, że jeszcze nigdy w swej karierze tak długo w deszczu nie płynął. Sama Narew okazała się jednak warta poznania. Za ujściem Biebrzy łagodna, łąkowa, za Łomżą przybrała postać rzeki ocierającej się o lasy i wzgórza.
Rozczarowała nas Łomża. Urządzono tu za unijne pieniądze port, lecz nie dla kajakarzy. Wybetonowane wysoko brzegi jak w bazie Kriegsmarine, schody od pomostów wysoko w górę i pole namiotowe za drogą. Może jachtem czy łodzią motorową ktoś się tu zatrzyma… Tyle, że takie obiekty po Narwi nie pływają...
Nowogród z kolei miło nas ugościł i wieloma atrakcjami do siebie zachęcił. Kurpiowski park etnograficzny, ale także zagubione wśród zieleni macewy żydowskiego cmentarza i co najciekawsze, liczne bunkry z 1939 roku, niektóre świetnie zachowane, z kopułami pancernymi, na jednym z nich są nawet dwie, to warto było zobaczyć.
Dawno nie było na spływie tyle imprez i śpiewów, co nad Narwią. Zdarzyły się nawet potańcówki przy muzyce mechanicznej (dzięki Ci, Piotrze!).
Z żalem spływ ten przedwcześnie skończyliśmy.

16 - 19 czerwca 2016
Poznawaliśmy z kajaka mikrokosmos Żuław Wiślanych. Plan zakładał trzy dni pływania, ale w piątek znaleźliśmy się w soczewce złej pogody. Najpierw przez sześć godzin padał deszcz, często dość gęsto, a pod wieczór nadeszła wichura. Dobrze, że nie rozbiliśmy się pod drzewami, bo namioty mogłyby nie przetrwać opadu gałęzi. W sobotę wyjrzało jednak słońce i opuściliśmy przystań OSiR-u w Nowym Stawie, która nas gościła dotąd bardzo sympatycznie. Sobota i niedziela były już kajakowe. Wiodły nas rzeki Święta, Tuga, Szkarpawa oraz Wisła Królewiecka. Krajobrazy płaskie, zdawałoby się monotonne, ale przecież urokliwe, zielone i spokojne. Zwodzone mosty, stacje pomp, wiatraki elektrowni. Na koniec skok przez Zalew Wiślany do przystani w Kątach Rybackich; w dali nie było widać brzegu, woda schodziła się z niebem, tam była Rosja. W pobliżu Grochowa w żyłkę zaplatała się sroczka. Mastal z Tomkiem zdołali ją z żyłki uwolnić; Leszek twierdzi, że po chwili odpoczynku odleciała. Czekaj na nas, sroczko, przypłyniemy jeszcze kiedyś się z tobą spotkać na Żuławach!

13 - 15 maja 2016
Zbyt niski stan wody w Zgłowiączce już po raz drugi z rzędu uniemożliwił zorganizowanie spływu kajakowego na tej rzece. Zamiast na Zgłowiączce, Włocławski Klub Wodniaków PTTK zorganizował więc XXIV Ogólnopolski Spływ Kajakowy na Wiśle. Wzięło w nim udział ponad 20 uczestników z Włocławka, Topólki, ale także bardziej odległych Warszawy i Wrocławia. Trasa spływu wiodła z Włocławka do Torunia. Biwakowano pod ruinami zamku w Bobrownikach oraz na uroczych nadrzecznych błoniach koło Silna. W ramach spływu odbyły się także spacer z przewodnikiem po Nieszawie i zwiedzanie Parku Etnograficznego w Kaszczorku, w którym jest wiele wodniackich akcentów: obrazuje on bowiem życie ludzi rzeki, takich jak flisacy, rybacy, piaskarze...
Pogoda słoneczna i ciepła pierwszego dnia z każdym kolejnym dniem się pogarszała. Ostatecznie zimna Zośka sprowadziła silny wiatr i lodowaty deszcz, który niesiony poziomo wiatrem spod toruńskich mostów, prosto w oczy wpadał. Tej głównej corocznej imprezie kajakowej organizowanej przez Oddział Kujawski PTTK we Włocławku patronował Prezydent Miasta Włocławka, impreza nie odbyłaby się też bez pomocy Wójta Gminy Bobrowniki.

8 maja 2016
Sezon kajakowy nie ustaje nigdy, trwa przez okrągły rok, ale zgodnie z wieloletnią tradycją jego uroczyste otwarcie następuje w początkach maja. Tak było i tym razem. Były wspomnienia, plany na czas najbliższy, przekazanie zaproszenia na ślub jednego z naszych klubowych kolegów, rozmowy mniej lub bardziej oficjalne…
Jak co roku należy tu wspomnieć o wypływanych w roku ubiegłym przez członków Klubu odznakach kajakowych, w tym zwłaszcza o koledze Tadeuszu Wojciechowskim, który po przepłynięciu 3500 km zdobył Turystyczną Odznakę Kajakową PTTK w stopniu Dużym Złotym. Gratulujemy Ci, Tadziu!

29 kwietnia - 3 maja 2016
Po kilkumiesięcznej przerwie wróciliśmy na Łynę, tym razem pokonując odcinek od Rusi po las za Smolajnami. Była piękna wiosna, drzewa obrastały w małe listki, budziła się przyroda. Rzekę w poprzek przepływały dziki, nury prowadziły młode wzdłuż brzegu, żurawie spacerowały po łące naprzeciwko biwaku wcale się z sobą nie kryjąc.
Wiosna napełniała serca i umysły animuszem, tak wielkim, że nie było progów tak wysokich, aby nie można było ich spłynąć ani zastawek tak niskich, by się pod nimi nie przecisnąć. Były więc i trzy wywrotki… A woda nie należała do zbyt gorących, była raczej tak zimna, że aż parzyła.
Był to spływ śpiewów. Od dawna tyleśmy nie śpiewali i tak różnorodnie. Zaczynaliśmy spływ od biwaku na łowisku wędkarskim w Rusi i za gościnę oraz przesmaczne rybki smażone i wędzone koledze Marcinowi, prowadzącemu owe łowisko, serdecznie dziękujemy.

Zamiast Zgłowiączki Wisła
Z powodu zbyt niskiego stanu wody Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką w tym roku się nie odbędzie. Zamiast niego organizujemy spływ rzeką Wisłą na trasie z Włocławka do Torunia.
Regulamin Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego rzeką Wisłą XXIV OSK Zgłowiączka 2016 ze względu na brak wody w Zgłowiączce odbędzie się na Wiśle
KARTA ZGŁOSZENIA NA OGÓLNOPOLSKI SPŁYW KAJAKOWY Rzeką Wisłą 13 – 15 maja 2016 r.

9 - 10 kwietnia 2016
Kontynuowaliśmy rozpoczęte przed paru laty pokonywanie na raty rzeki Skrwy północnej. Tym razem spływaliśmy z Parzenia do Murzynowa, przez przełomowy jar w okolicach Sikorza oraz spokojnymi rozlewiskami, jakie Skrwa tworzy w ujściowym odcinku przed Wisłą. Było sporo przeszkód, więcej niż pamiętaliśmy sprzed lat, ale rzeka pozostała niezmiennie urokliwa.
Nocowaliśmy w Mazowieckim Ośrodku Geograficznym Uniwersytetu Warszawskiego w Murzynowie i było nawet ognisko, choć przyczyniła się do niego niestety także pamiątka żyjącego w XVI wieku Stanisława Murzynowskiego…
Impreza, która z założenia miała być klubowa i kameralna, przyciągnęła łącznie 28 osób, w tym także spoza Włocławka: z Tarnowa, Torunia, Warszawy, Wrocławia. Można powiedzieć, że udał się nam wręcz spływ ogólnopolski.

9 - 13 marca 2016
Żagań gościł znów uczestników Ogólnopolskiego Zimowego Spływu Kajakowego MORS, a wśród nich trzy osoby pod szyldem Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK. Pływano po Kwisie, Bobrze i Czernej Małej i Wielkiej. O ile Bóbr w tym rejonie to rzeka duża i nudnawa, urozmaiceniem dość uciążliwym są tylko przenoski przy elektrowniach, o tyle Kwisa i Czerna to na przepłyniętych odcinkach śliczne śródleśne rzeki, płynące przez Bory Dolnośląskie. Jeśli ładne były w szarym marcu, jakże muszą być śliczne w maju!
Nie zabrakło emocji. Najwięcej dostarczyły ich kaskady Diablej Tamy, które od 1998 roku nękały w snach Tomka i Bartka; wówczas je obnieśli a teraz pokonali. Najczęściej emocje znajdowano jednak na sztucznych progach. Na Czernej dwukrotnie dostarczyła ich Kasia: raz Bartek ją uratował z zaklinowania, a za drugim sama woda ją właściwie naprowadziła, choć widzowie widzieli już oczyma wyobraźni, jak bokiem zwala się z półmetrowego progu w odwój.
Napoleon awansując generała oprócz badania jego kompetencji zadawał zawsze także najważniejsze pytanie: czy dowódca ów ma szczęście. Szczęście jest ważne także w pływaniu. Kasia je ma.

10 – 14 lutego 2016
Dziewięcioro kajakarzy reprezentowało Włocławski Klub Wodniaków PTTK na Międzynarodowym Zimowym Spływie Kajakowym na Brdzie im. Jerzego Korka. Promowali włocławskie wodniactwo z takim rezultatem, że przywieźli puchar za zajęcie trzeciego miejsca w generalnej klasyfikacji spływu. Ale nie żyjmy przeszłością, nie spoczywajmy na laurach: przed nami kolejny spływ.

16 i 17 stycznia 2016

16 i 17 stycznia 2016
Rozpoczęty został kolejny wodniacki sezon.
W sobotę odbyło się spotkanie członków i sympatyków Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK połączone z oglądaniem zdjęć, prezentacji i filmików z imprez minionego roku a także wspominaniem odbytej w 2008 roku imprezy Wisła – Cztery Pory Roku. W niedzielę z kolei spłynięto do Gąbinka; taki coroczny zimowy spływ na rozpoczęcie sezonu jest pokłosiem wspomnianej imprezy z roku 2008.
Wisła tego roku była prawdziwie zimowa, stalowoszara wśród zakutych w biel brzegów. Mnóstwo ptactwa gościło na niej, jedynym akwenie nie zamarzniętym w całej okolicy w ten mroźny czas: gągołów, kormoranów, kaczek, łabędzi, mew, bielików... Jednocześnie Mastal i Martyna widzieli osiem bielików. I choć inni tylu naraz nie widzieli, przecież im wierzymy.

26 września 2015
Tradycyjnym spotkaniem na Przystani Wodnej członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK zakończyli sezon kajakowy 2015. Podsumowano mijający sezon. Odbyło się 10 spływów, trwających łącznie 46 dni, w czasie których pływano po Wiśle, Wdzie, Błędziance, Szeszupie, Ruźcu, Rawce, Popradzie, Białce, Dunajcu, Wielkich Jeziorach Mazurskich, Węgorapie, Widawce, Warcie, Drwęcy i Łynie. Na spotkaniu ustalono także termin i trasę przyszłorocznego Rodzinnego Spływu Kajakowego: odbędzie się on w okresie od 8 do 17 lipca 2015 na Narwi.

11 - 13 września 2015
Łyna to rzeka, której pokonanie w górnym biegu było do niedawna bardzo utrudnione. Wypływ z jeziora Łańskiego znajdował się na terenie ośrodka rządowego w Łańskim Piecu, aby się na ten teren dostać, konieczna była odpowiednia zgoda. Od niedawna ośrodek ten jest jednak w rękach prywatnych, budka wartownicza na brzegu jeziora stoi pusta, a do restauracji można ot tak, po prostu wpaść na piwo lub kawę. Tak i my uczyniliśmy zanim wpłynęliśmy w rezerwat. A rezerwat to nie byle jaki, bo to sam Las Warmiński. Tyloma zwalonymi drzewami nie może się pochwalić chyba nawet nie mniej sławny Jar Raduni. Autor pewnej strony internetowej straszy, że trudno jest go pokonać bez zamoczenia czapeczki. Ale nam się ta sztuka udała.
Mimo wszystko przyjemnie było po tym doświadczeniu następnego dnia penetrować łagodne i spokojne wody Łyny powyżej jeziora Łańskiego.

13 - 16 sierpnia 2015
Lato tego roku wyjątkowo suche nie zachęca do pływania. Większość rzek wody nie ma; kto mielizn i ciągnięcia kajaka na sznurku nie lubi, musi szukać dużych rzek. Ale jak się okazuje, jest też rzeka Widawka. Niewielka, ale zasobna w wodę przez cały rok, bo zasilają ją pompy głębinowe odwadniające odkrywki w Bełchatowie i Szczercowie. Zatem pokonaliśmy rzekę Widawkę, czystą, piaszczystodenną, urokliwą. Parę bystrz i prożków po dawnych młynach zapewniło nieco atrakcji (była nawet jedna wywrotka!), jednak głównie się relaksowaliśmy niespieszeniem. Ach, te kąpiele chłodne… Ach, te ciepłe wieczory, śpiewu pełne… Ach, te chmary owadów w świetle latarki wirująco oddające się na żer nietoperzom…
Szczególnie należy podziękować właścicielom wypożyczalni kajaków Coma w Szczercowie. Ich pomoc ułatwiła nam bardzo organizację tego kameralnego spływu.

10 - 19 lipca 2015
Klubowy spływ rodzinny w tym roku odbył się na Wielkich Jeziorach Mazurskich i Węgorapie. Jeziora pełne były żagli, lecz kajaki stanowiły na nich nowość. Gospodarz jednego z pól namiotowych powiedział, że nigdy jeszcze tylu kajaków naraz nie widział. Węgorapa także nie obfitowała w kajakarzy, choć to piękna rzeka zarówno na odcinku łąkowym, który pokonuje spokojnymi głębokimi plosami, jak i w swoim jarze, gdzie jest bardziej bystra i czasem tak płytka, że nawet kajak utyka na przemiale.
Był to spływ niespodziewanych zwrotów akcji. Przeciwny wiatr zmusił nas do zawrócenia z jeziora Mamry i nieplanowanego biwaku nad Kirsajtami. Mamry pokonaliśmy następnego dnia o poranku.
Za przenoską w Węgorzewie kolega Leszek, który odpływał jako ostatni, rozciął stopę na rozbitej butelce i musiał wezwać karetkę pogotowia, aby zatamowano krwotok.
Za elektrownią w Ołowniku w rzece nie było wody. Pojawia się tylko, gdy pracuje elektrownia, na krótkie okresy. Elektrownia to bezobsługowa więc nie było się kogo zapytać, kiedy puszczą.
Co dalej robić? W środku wioski, obok bloków popegeerowskich biwakować? Przypadkowo udało się zorganizować odwrót z Węgorapy nad jeziora, konkretnie nad Święcajty i tam zakończyliśmy spływ, choć wcale tego nie planowaliśmy.
W czasie powrotu do Włocławka, tuż przed miastem zatrzymała nas trąba powietrzna, zwalające się na szosę drzewa uszkodziły jeden z busów i w sumie szczęśliwie się skończyło, że nikt nie odniósł żadnych obrażeń.
Tyle się przydarzyło, że by kilka innych spływów zdarzeniami obdzielił.

30 maja - 7 czerwca 2015
Za nami Tydzień Dzikich Wód. Była to Jubileuszowa, Pięćdziesiąta z rzędu impreza i włocławscy wodniacy wzięli w niej udział. Pogoda była doskonała, słoneczna. Stan wód również był idealny, co zapewniły deszcze padające w górach aż do wieczora poprzedzającego pierwszy dzień spływu. Dzięki niemu rzeki, najpiękniejsze w Polsce: Poprad, Dunajec a także Białka Tatrzańska, z której klasycznym odcinkiem od Szałasów Jurgowskich do Czarnej Góry zmierzyła się niewielka grupka kajakarzy, dostarczyły wielu emocji. I te widoki na Beskid Sądecki, Tatry, Pieniny… Będzie co wspominać. Tak wygląda kajakowy raj, a my w nim byliśmy.

14 - 17 maja 2015
Koledzy Bartłomiej Jóźwiak i Lech Krajewski wzięli udział w XVIII Ogólnopolskich Spotkaniach Miłośników Rzeki Rawki. 51 Miłośników uczestniczyło w spływie kajakowym z Dolecka do Bolimowa przebiegającym w Rezerwacie Przyrody RAWKA obfitującym w liczne zwałki. W trakcie imprezy przedstawiciel PZK Lucyna Drygalska wręczyła Związkowe Diamentowe Odznaki PZK: Kol. Lechowi Krajewskiemu stopnia I - przepłynięte ponad 18.000 km, oraz Bartłomiejowi Jóźwiakowi stopnia II przepłynięte ponad 10.000 km. Gratulujemy.

9 maja 2015
Tradycyjnie, jak to na początku maja, w Moskwie odbyła się parada zwycięstwa a członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków uroczyście otworzyli sezon wodniacki. Tu i tam zalśniły ordery, z tym, że w Moskwie nadane a we Włocławku zdobyte ciężkim wioślarskim wysiłkiem. Dwie osoby warto tu szczególne wspomnieć, bo wiele kilometrów przepłynęły po swoją gratyfikację. Kolega Jurek Modliński wypływał Turystyczną Odznakę Kajakową w stopniu Dużym Złotym, a Bartek Jóźwiak w stopniu Za Wytrwałość Platynowym. Gratulujemy!

Komunikat!
XXIV ogólnopolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką zostaje odwołany. Katastrofalnie niski stan wody uniemożliwia płyniecie i brak jest prognoz do zmiany tego stanu. Do zobaczenia za rok.

22.kwietnia 2015
Komunikat!
Regulamin XXIV Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego rz. Zgłoiwiączką ukaże się po 3 maja o ile zmienią się warunki pogodowe.
Stan wody w Zgłowiączce katastrofalnie niski w chwili obecnej nie pozwala na płynięcie.

12 kwietnia 2015
Dwa lata temu po raz pierwszy spletliśmy wiosła z Ruźcem, teraz uczyniliśmy to ponownie. Ruziec nie zawiódł oczekiwań. Malowniczo osadzony wśród wysokich pagórów, lasy na przemian z polami, trochę zwałek. Kombinacja dwóch progów pozostała po spiętrzeniu młyńskim w Głęboczku dostarczyła adrenaliny tym, co spróbowali a wodospad w Kiełbzaku pozostawił poczucie niedosytu, bo obawa o utknięcie w drewnianej palisadzie u jego podstawy przeważyła.
Już dawno nie widzieliśmy takiego śmietniska na brzegu jak przed mostem w Głęboczku. Widząc je, wątpi się, że słowo człowiek może brzmieć dumnie.
Nigdy nie spotkaliśmy się z tak zadziornym kozłem sarny. Naszczekał na kolegę Bartka, nawymyślał mu, że wodopój zajmuje i dopiero gdyśmy resztą drużyny dopłynęli, oddalił się ze swoją łanią.

28 marca – 1 kwietnia 2015
Wraz z kajakarzami z Warszawy i Bydgoszczy włocławscy wodniacy kontynuowali eksplorację wód północno-wschodniego krańca Polski, rozpoczętą przed rokiem. Błędzianką pod wiaduktami Stańczyków wdarto się w lasy Puszczy Rominckiej. Przeszkód było wiele a wody czasem zbyt mało, by na płycinach nie utykać. Najgorsze czekało jednak kajakarzy pod samymi wiaduktami. Stały się one atrakcją turystyczną. Aby je zwiedzić, trzeba zakupić bilety a ich właściciel ogrodził je stalową siatką, którą przeciągnął też w poprzek rzeki. Nie można pod nimi swobodnie przepłynąć, a to nie jest zgodne z Prawem wodnym, szanowny panie właścicielu!
Oprócz Błędzianki uczestnicy spływu opłynęli jeszcze jezioro Wiżajny i spłynęli Szeszupą z Rutki Tartak do Kalwarii na Litwie. O ile polski odcinek tej rzeki był uroczy, wartki, odrzewiony, o tyle litewski nie zachwycił: Szeszupa była tam uregulowana, a jej otoczenie łąkowe i nudnawe.
Pogoda była fatalna, wietrznie, zimno i deszcz ze śniegiem. Na więcej tras nie starczyło już energii.

26 lutego – 1 marca 2015
Grupa kajakarzy z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wzięła udział w XIX Ogólnopolskim Zimowym Spływie Kajakowym na Wdzie. Siłę przyciągania mieli chłopaki tak wielką, że z reguły z sześciu osób stawali się grupką liczniejszą. Lgnęły do nich zwłaszcza dwie wrocławianki. Czy staną się one emporią wrocławską włocławskich wodniaków? To czas pokaże, ale skoro mamy przedstawicieli w Lublinie, Londynie i Toruniu, to czemu nie mielibyśmy mieć we Wrocławiu?
Spływ odbył się na trasie ze Szlagi do Tlenia i wszystko na nim było, oprócz zimy.

17 stycznia 2015
Jak przed rokiem wieczorem w siedzibie Oddziału Kujawskiego PTTK gromada członków i sympatyków Włocławskiego Klubu Wodniaków spotkała się na wspólnym oglądaniu slajdów i zdjęć. Na ekranie pojawiły się z początku obrazki z minionego roku. Na koniec z zasobów Wuja Mariana wydobyte zostały archiwalia. Sięgnięto zdjęciami w czarnobiały świat, aż do początków istnienia włocławskiego wodniactwa; wspominano kolegów, którzy już nie żyją. Dziękujemy Ci za to, Wuju Marianie!

4 stycznia 2015
Grupa siedmiu wspaniałych (mniej lub bardziej) włocławskich kajakarzy rozpoczęła Sezon 2015 spływając Wisłą.
Wisła to rzeka o wielu obliczach. Tym razem pokazała się od wietrznej strony. Przeciwny wiatr słał naprzeciw płynącym ogrzywione fale; ci, co płynęli blisko zawietrznego brzegu, niewiele doświadczyli, ale byli też tacy, co rzucili falom wyzwanie i się pobujali.
Spływ rozpoczęto z pomostu nowej miejskiej przystani wodnej, a skończono jak zwykle w gościnnym domu w Gąbinku. Wiatr wiał silnie i zwyczajowe ognisko trzeba było rozpalić w oczku wodnym, na samym jego dnie. Było to jedyne zaciszne miejsce. Dobrze, że oczka tego jeszcze gospodarze nie napełnili wodą…

12 października 2014
Kontynuowaliśmy pokonywanie na raty rzeki Skrwy. Tego roku udało nam się pokonać odcinek wyjątkowo krótki, a to z powodu bardzo niskiego stanu wody a jeszcze bardziej z powodu pewnego rozwidlenia. Przed Parzeniem rzeka rozdziela się na dwie odnogi: prawą, którą popłynęła większość naszej grupki, oraz lewą, którą wybrali Prezes i Rafał płynący z Polą. Lewa odnoga już na starcie wydawała się wyraźnie mniejsza, ale okazała się do tego fantastycznie uciążliwa. Ten niecały kilometr zajął im półtorej godziny. Zdążyliśmy w tym czasie, czekając przy moście, wypocząć, najeść się, napić i znowu wypocząć, wreszcie zacząć się niepokoić, czy przypadkiem nie zostaliśmy wyprzedzeni, choć wydawało się to bardzo nieprawdopodobne.
Takich zawałów to nigdy nie widziałem, były jak domy, tak relacjonował potem Rafał. Było jak w bajce o Lili, tak krótko skwitował Prezes. Humory ich nie opuściły, nawet kilkuletnia Pola czarowała uśmiechem (na płytkiej tej odnodze nazbierała dużo małż!), ale czasu jakby zaczynało brakować, aby z równie dobrymi humorami dopłynąć do kolejnego mostu. Zabraliśmy się więc do domu z Parzenia.

27 września 2014
Tradycyjnym spotkaniem na Przystani Wodnej członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK zakończyli sezon kajakowy 2014. Pogoda sprzyjała imprezie, a jeśli ktoś w ten wieczór zmarzł, to oznacza, że nie jadł energetycznej, rozgrzewającej i ostrej jak stado żyletek zupy gulaszowej, którą specjalnie na tę okazję wydziergał kolega Tadzja.
Podsumowano mijający sezon. Jak dotąd w 2014 roku odbyło się 9 spływów, trwających łącznie 56 dni, w czasie których pływano po Wiśle, Brdzie, Flincie, Wełnie, Szeszupie, Bludzi, Czarnej Hańczy, Szelmentce (w czasie tego spływu wypłynięto z Polski na teren Litwy), Zgłowiączce, Wdzie, Kanale Wdy, Parzenicy, Niechwaszczy, Pilicy, jeziorach kompleksu wodnego Saimaa w Finlandii, oraz Nysie Łużyckiej i Smědzie (tymi ostatnimi rzekami dwukrotnie wpłynięto na teren Polski z Czech). Na spotkaniu ustalono także termin i trasę przyszłorocznego Rodzinnego Spływu Kajakowego: odbędzie się on w okresie od 10 do 19 lipca 2015 na Wielkich Jeziorach Mazurskich i Węgorapie.

18 - 21 września 2014
Dwóch kajakarzy z Włocławka znalazło się w gronie około trzydziestu szczęśliwców, uczestników V Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego „Nysa Łużycka 2014”, którzy penetrowali okolice trójstyku, miejsca, w którym spotykają się granice Polski, Niemiec i Czech. Okolice te okazały się całkiem malownicze, choć kojarzą się raczej z kopalniami węgla brunatnego i kominami elektrowni, aniżeli z czymś ładnym. Problemem naczelnym spływu były niskie stany wód : na pewnym odcinku Nysy, jeszcze w Czechach, kajaki trzeba było nawet holować po skalistym dnie. Mimo to udało się oprócz ponad 40 kilometrów Nysy Łużyckiej przepłynąć także kilkanaście kilometrów Smědy, niewielkiej rzeczki dość wartko przemykającej przez lasy i wzgórza z Czech do Polski.
Warto byłoby przyjechać w te rejony w czasie, gdy wody w rzekach będzie w bród, gdy przemiały zamieniają się w bystrza. Może być tu wtedy fajne górskie pływanie.

25 lipca - 9 sierpnia 2014
Gromada kajakarzy z Włocławskiego Klubu Wodniaków wędrowała po Pojezierzu Fińskim. Wielkie jeziora Haukivesi, Joutenvesi, Pyttyvesi i Kolovesi już nie są nam obce, o parkach narodowych Linnansaari i Kolovesi także możemy coś opowiedzieć. Labirynty wysp, zaułki skalistych wybrzeży, ale najbardziej cisza, las i spokój, to je charakteryzuje.
Komarów było mało, znacznie więcej mrówek, a najwięcej jagód. Zaskakująco niewiele było ptactwa: jedna para łabędzi krzykliwych, trochę nurogęsi, mew, kaczek. Jeziora Finlandii nie okazały się ptasim rajem ku naszemu zaskoczeniu.
Zaskoczeniem była też pogoda. Było po prostu upalnie, a ciepła woda w jeziorach zachęcała do kąpieli, z czego po wielokroć korzystaliśmy.
Niewielu spotkaliśmy ludzi, w tym zaledwie kilkunastu kajakarzy. Tak dużej grupy jak nasza nie napotkaliśmy w ogóle, z reguły mijały nas dwie jedynki lub samotna kanadyjka. Trzynastoosobowa nasza wyprawa na siedmiu kajakach jawiła się w tych warunkach Finom jako prawdziwa Polnische Invasion.
Pływaliśmy dni osiem, resztę czasu zajęły nam podróż i zwiedzanie. Fabryka tektury w Verli, zamek w Savonlinnie, wodospady Imatra, fortece w Lappeenrancie i Suomenlinnie, nowoczesne Helsinki: to również widzieliśmy w Finlandii.
Były to nasze wielkie fińskie wakacje i aż żal, że się skończyły.

5 - 17 lipca 2014
Rodzinny spływ rzeką Pilicą przeszedł do historii jako spływ skrócony. Po dopłynięciu do ujścia Pilicy do Wisły okazało się, że Królowa Rzek Polskich wezbrała, zmętniała i weszła na łąki, czyniąc biwakowanie niezbyt atrakcyjnym, zaś w Kozienicach do Wisły wyciekł mazut (tak przynajmniej podawały media), co też nie brzmiało różowo. Wobec tego zawróciliśmy pod prąd, w rejonie Ostrołęki zabiwakowaliśmy nad Pilicą i nie widząc perspektyw na dalsze płynięcie zdecydowaliśmy się spływ zakończyć wcześniej.
Pilica na pokonanym odcinku od Tomaszowa Mazowieckiego do Mniszewa to zdecydowanie jeden z najładniejszych szlaków kajakowych w Polsce, zwłaszcza jeśli płynie się z małymi dziećmi. Piaszczyste dno czyni ją wspaniałym miejscem kąpielowym na całej długości, można się taplać na mieliznach lub na nurcie spływać wpław (choć zawsze z asekuracją dorosłych). Bujne zadrzewienie przybrzeżne sprawia, że wydaje się rzeką śródleśną. Nie brakuje też rezerwatów przyrody i ciekawych zabytków. Jeden z nich zwłaszcza zafrapował nas: synagoga w Inowłodzu, w której mieści się sklep spożywczy. Zaskakuje to w pierwszej chwili, ale potem przychodzi refleksja: przecież nie w każdym zabytku musi być muzeum. Lepiej niech sklep będzie niż miałaby straszyć ruina.

18 - 22 czerwca 2014
Z bazy na polu biwakowym w Czarnej Wodzie penetrowaliśmy okoliczne szlaki wodne. Kanał Wdy, ładny ale jak to kanał... prosty.
Górną Parzenicę z jeziorem Skąpym aż do zastawki w Brodzie. Za nią wody nie było już prawie wcale i tam penetrację Parzenicy zakończyliśmy.
Niechwaszcz na początku bez problemów większych, ale od młyna w Zawadzie uciążliwą, bo wody mało, i drzew zwalonych dużo.
Wdę wreszcie do Zimnych Zdrojów, znaną, ale zawsze piękną.
Gdyby nie lało co chwila, to byłoby ładnie, ocenił cały spływ Pan Prezes.

15 - 18 maja 2014
XXIII Ogólnopolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką przeszedł do historii jako spływ zimny i mokry. Trasa spływu jak zwykle wiodła z Orla do parku we Włocławku i wzięło w nim udział 48 uczestników. Ich ilość się zdecydowanie zmniejszyła po pierwszym etapie, przebiegającym w padającym nieustannie deszczu i przy silnym wietrze, który po raz pierwszy w historii spływów Zgłowiączką wyprodukował tak wysokie fale na jeziorze Głuszyńskim, że wyścig kajakowy odbywający się zwykle na tym jeziorze ze względów bezpieczeństwa został odwołany.
Imprezę wspierali Prezydent Miasta Włocławka i władze samorządowe Gminy Topólka, a także Spółdzielnia Świt w Topólce i Spółka HENKOR z Dębianek. Otwarcia spływu w Topólce dokonał Sekretarz Gminy Topólka Pan Konrad Lewandowski. Z kolei nagrody zdobyte przez uczestników spływu podczas przeprowadzonych w ramach spływu konkursów: quizu krajoznawczego, konkursu lotki i konkursu na hasło o tematyce antyalkoholowej podczas Zakończenia spływu wręczała uczestnikom Zastępca Prezydenta Miasta Włocławka Pani Wanda Muszalik. Życzyła ona tym, co dotrwali do końca, by kolejny rok okazał się bardziej łaskawy i by słońce nie zapominało więcej o kajakarzach. Tego samego kajakarze sobie samym zresztą też życzyli.

10 maja 2014
Jak zwykle w początku maja odbyło się Uroczyste Otwarcie Sezonu Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK. Sezon wprawdzie jest już w pełni, praktycznie rozpoczyna się już w styczniu, ale uroczyste jego rozpoczęcie odbywa się właśnie teraz. Zostały wręczone odznaki kajakowe, w tym najwyższe odznaki możliwe do zdobycia w Polsce przez turystę kajakarza: Turystyczna Odznaka Kajakowa PTTK w stopniu Za Wytrwałość Diamentowa oraz Odznaka Turysty Polskiego Związku Kajakowego Związkowa Diamentowa Stopnia I. Otrzymuje się je po przepłynięciu kajakiem co najmniej 16000 km. Zdobył je Tomasz Andrzej Krajewski, obecny Prezes Klubu, co zajęło mu 30 lat. Pomimo zdobycia tych odznak obiecał jednak, że będzie się starał dalej świecić przykładem i na czele Klubowiczów pływać, pływać, pływać... i nie odpłynąć.

28 marca - 2 kwietnia 2014
Kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wzięli udział w wyprawie eksplorującej północno-wschodnie krańce Polski. Przepłynięto szlaki znane już kajakarzom, choć niezbyt popularne: Czarną Hańczę od Turtula do Potaszni oraz Szeszupę. Pokonano też dwie rzeki, którymi być może nikt wcześniej nie płynął: obfitującą w tamy bobrowe Bludzię, płynącą przez Puszczę Romincką w stronę granicy rosyjskiej, a także Szelmentkę, która gwałtownymi bystrzami w głębokim jarze przekracza granicę Polski i Litwy. Spływ tą ostatnią zakończono już na Litwie, na ostatnim moście przed ujściem Szelmentki do Szeszupy.
Specjalne podziękowania należą się mieszkańcom Wiżajn, które były bazą wyprawy. Bez Waszego zaangażowania nie byłoby łatwo tych tras przemierzyć!.

28 lutego - 2 marca 2014
Członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wzięli udział w Zimowym Spływie Kajakowym rzekami Flintą i Wełną, organizowanym przez Klub Turystyki Kajakowej Zimorodek. Z uwagi na aurę był to raczej spływ wiosenny, niemniej trasa była ciekawa, Flintą na tak długim odcinku jeszcze włocławscy wodniacy nigdy nie płynęli, a spotkanie kajakarzy jak zwykle sympatyczne. Na spływie nie chodzi przecież tylko o to, by pływać kajakami, ale także o to, by spędzić czas wspólnie z osobami o podobnych zainteresowaniach.

9 - 12 stycznia 2014
Grupa z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK uczestniczyła w Międzynarodowym Zimowym Spływie Kajakowym Energetyków na Brdzie. Krajobrazy były wprawdzie niezimowe, bo zima jakoś jeszcze do Polski nie dotarła, ale przecież pływanie kajakiem zawsze jest przyjemne. Można też było się ponamawiać z innymi uczestnikami spływu na inne, bardziej ambitne od Brdy, szlaki.

4 i 5 stycznia 2014
Rozpoczęty został wodniacki Nowy Rok.
W sobotę kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK przepłynęli rzeką Wisłą wzdłuż włocławskich bulwarów, minęli będącą już prawie na ukończeniu marinę i niespiesznie po 14 km zakończyli spływ w Gąbinku na gościnnym podworcu domu Agaty i Marka, gdzie roztaczał się już zapach pysznej fasolówki.
W niedzielę z kolei spotkano się na slajdowisku. Wspominano rok miniony i planowano kolejny. Warto było się spotkać! Wspólne oglądanie zdjęć jest o wiele zabawniejsze od oglądania tych samych zdjęć samotnie.

6 października 2013
Spływ rzeką Skrwą z Tłuchówka do Bądkowa Rochnów. Pachniały tracące soki liście, słonko delikatnie grzało. Bartek żałował tych, co siedząc w ciepłych domach nie doświadczają uroków jesieni, a kolega Korzon zaskoczony był głęboką doliną, w której wije się Skrwa. Podobała mu się ta rzeka! Dobrze, że się pan w końcu na nią wybrał, Panie Korzon!

21 września 2013
Na terenie Przystani Wodnej przy ulicy Piwnej odbyło się zakończenie sezonu kajakowego Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK.
Podsumowano mijający sezon. Jak dotąd w 2013 roku odbyło się 9 spływów, trwających łącznie 50 dni, w czasie których pływano po Wiśle, Wdzie, Ruźcu, Sanie, Osławie, Czarnym, Jeziorach Raduńskich, Raduni, Zgłowiączce, Zbrzycy, Młosinie, Kłoniecznicy, Rospudzie, Kanale Augustowskim, Netcie, Marysze, Kunisiance i dwóch rzekach litewskich: Niedzie i Białej Hańczy. Odbyło się też stacjonarne dwudniowe szkolenie kajakowe. To jednak nie koniec: planowane są jeszcze dwie imprezy.
Na spotkaniu ustalono także termin i trasę przyszłorocznego Rodzinnego Spływu Kajakowego: odbędzie się on w okresie od 5 do 19 lipca 2014 na rzece Pilicy.

10 - 17 sierpnia 2013
Czternastoosobowa ekipa kajakarzy z Włocławskiego Klubu Wodniaków bądź z Klubem tym powiązanych eksplorowała szlaki wodne pogranicza polsko-litewskiego. Pokonano Marychę, Niedę, Białą Hańczę i Kunisiankę.
Marycha dała się poznać jako rzeka o dwóch obliczach: do jeziora Pomorze gęsto trzciną i strzałką wodną zakryta, monotonna i nużąca, poniżej niego granicą Polski i Litwy przejrzystym nurtem przez głuche bory sunąca, prześliczna.
Nieda a zwłaszcza bardzo się przez lasy ciągnące jezioro Veisiejis zapamiętane zostaną z powodu deszczu, który uparcie padał.
Biała Hańcza, a właściwie Baltoji Ančia, to z kolei piękne jeziora i rzeka rozmaita, od niewielkiej strugi poprzegradzanej drzewami za początkowym jeziorem Vernijis, przez bystrzutkie rzeczątko przed Kapčiamiestis i stateczną nizinną rzekę za ujściem Niedy, po długie bystrza schodzące do Niemna poprzez dziki las. Biała Hańcza to też spotkanie z bohaterką obojga narodów Emilią Plater: w Vainežeris zmarła, w Kapčiamiestis jest jej grób. W obu miejscach stoją jej pomniki.
Na koniec Kunisianka, rzeczka maleństwo uchodząca do jeziora Pomorze. Żal było wyjeżdżać, więc ostatniego dnia choćby taką Kunisiankę warto było przepłynąć.

29 czerwca - 13 lipca 2013
Tegoroczny Rodzinny Spływ Kajakowy odbył się na Rospudzie, Kanale Augustowskim i Netcie. Dawno nie było tak rekreacyjnego spływu. Te biwaki nad jeziorami, te upalne dni i ciepłe noce, te kąpiele wielokrotne, te imprezy wieczorne i śpiewy donośne...
Rzeka Rospuda ponownie udowodniła, że jest piękną rzeka, choć nie całkiem łatwą. Dwie dziury w kajakach składanych wydarła. Zaskoczeniem pozytywnym była natomiast Netta. Tak bliska zadeptywanego przez wczasowiczów Augustowa a tak odludna, tak sielsko-anielska. Jeśli ktoś lubi rzeki łąkowe, niespieszne, gdzie krowy i bociany panują, temu można Nettę z czystym sumieniem polecić.
Na zakończenie spływu grupka odważnych spływowiczów wybrała się pieszo z Kopytkowa na Czerwone Bagno. To jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie można poznać, jak to jest: chodzić po bagnach, zapadając czasem w czarnym błocie po pas. Bardzo ciekawe przeżycie, choć okupione opuchnięciami od ukąszeń gzów, pociętymi przez turzyce łydkami i brudem.

15 - 16 czerwca 2013
W Kamieńczyku koło Topólki nad otoczonym lasem jeziorkiem odbyło się spotkanie integracyjno-szkoleniowe. Z zaproszenia Gospodarza szkolenia, kolegi Mariusza, skorzystało dwudziestu członków Klubu oraz podobna liczba znajomych Gospodarza, niewiele mających wspólnego z wodniactwem a jeszcze mniej z krótkimi kajakami jedynkami, które tego roku próbowano. Kajaki cieszyły się dużym wzięciem, trzeba było nawet czasem stać w kolejce, mimo, że równolegle rozgrywały się mecze w siatkówkę i w badmintona, a grill pachniał smakowicie.
Jeden z kajaków, sklejkowy, własnoręczna robota kolegi Maćka, miał na tyle duży kokpit, że umożliwiał dorosłym także zabieranie na pokład dzieci, z czego dorośli starali się skorzystać. Z różnym skutkiem. Dzieci wolały bowiem chwytać żaby.

29 maja - 2 czerwca 2013
Gościnne pole namiotowe w Lasce spodobało się nam do tego stopnia, że wróciliśmy na nie po roku przerwy, by założywszy na nim bazę spenetrować pozostałe rzeczki dorzecza Zbrzycy.
Na początek pokonaliśmy całą Młosinę. Zespół jezior, z których wypływa, zanurzonych w lasach, był uroczy, ale sama rzeczka, choć czysta, do jeziora Leśno była rozmaicie uciążliwa. Początek zarośnięty gęsto trzcinami, z których spadały liczne pająki, tama bobrowa, niewygodna przenoska przy młynie Lamk, wreszcie mielizny wymagające holowania kajaków sprawiły, że sam Prezes się zdenerwował: tyle jest pięknych rzek w Polsce, a on musiał na Młosinę przyjechać! Koniec etapu przy wdzięcznym młynie w Kaszubie Leśnej z obramowanymi na niebiesko oknami wynagrodził jednak wszelkie uciążliwości.
Kolejną rzeką była Kłoniecznica, urozmaicona i nie jest nadużyciem, jeśli określi się ją jednym słowem: przepiękna. Wprawdzie i na Kłoniecznicy trzeba było 800 metrów holować kajaki przy stawach rybnych, ale nawet to holowanie było przyjemne. Kolega Mastal oznajmił, że czuł się, jakby holował kajaki przez park. Z kolei sześcioletnia Zosia zapamięta Kłoniecznicę w związku z leśniczówką Modrzejewo. Wśród jej mieszkańców były pies Murzyn i mały kotek, dzięki któremu Zosia została kocią mamą.
Na zakończenie przypomnieliśmy sobie fragment Zbrzycy, rzeki, na którą tak jak do Laski, warto wracać.

16 - 19 maja 2013
XXII Ogólnopolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką, organizowany przez Włocławski Klub Wodniaków PTTK, stał się już historią. Trasa spływu jak zwykle wiodła z Orla nad jeziorem Głuszyńskim do parku we Włocławku i wzięło w nim udział 51 uczestników.
Imprezie patronowali Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Prezydent Miasta Włocławka i władze samorządowe Gminy Topólka. Ich przedstawiciele obecni byli podczas Otwarcia oraz podczas Zakończenia spływu. Na uroczystości Otwarcia spływu w Topólce, na którą dotarli oprócz kajakarzy także kolarze z Włocławskiego Klubu Rowerowego PTTK "Cyklista" i dzieci z miejscowej szkoły, witające nadpływających, obecny był Wójt Gminy Topólka Pan Henryk Orłowski, który od wielu lat wspiera przebiegający przez teren tej gminy spływ. On dokonał uroczystego Otwarcia spływu. Z kolei nagrody zdobyte przez uczestników spływu podczas przeprowadzonych w ramach spływu konkursów: wyścigu kajakowego, quizu krajoznawczego, konkursu lotki i konkursu na hasło o tematyce antyalkoholowej podczas Zakończenia spływu wręczała uczestnikom Zastępca Prezydenta Miasta Włocławka Pani Wanda Muszalik.
Letnia wręcz pogoda sprzyjała kąpielom, a stan wody był wystarczający, by sprawnie i bez utrudnień nim powodowanych pokonać całą trasę. Mając nadzieję, że za rok będzie podobnie, już teraz zapraszamy na kolejny spływ na Zgłowiączce!

Regulamin XXII Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego rzeką Zgłowiączką

  • 11 maja 2013
    Tradycyjnie na początku maja odbyła się uroczystość otwarcia sezonu Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK. Mimo deszczowej pogody stawiło się wielu spieszonych na ten dzień kajakarzy i Sezon 2013 było komu otworzyć.
    Wręczono jak zwykle Turystyczne Odznaki Kajakowe zdobyte w ubiegłym sezonie. Warto wspomnieć zwłaszcza o trzech osobach, które wieloletnim wysiłkiem po przepłynięciu 3500 km zdobyły odznaki w stopniu Dużym Złotym: Oli Mastalerz, Leszku Pazderskim i Konradzie Stalisiu. Gratulujemy!

    1 - 5 maja 2013
    Pokonaliśmy Radunię. Od ponad 20 lat Włocławski Klub Wodniaków PTTK nie był na tej rzece i pora było na nią powrócić. Pokonaliśmy znaczną część Jezior Raduńskich, to jest odcinek od jeziora Lubowisko do jeziora Ostrzyckiego , który z uwagi na jego uciążliwość jest raczej rzadko pływany, oraz fragment głównego szlaku od Chmielna do Ostrzyc, a także samą rzekę Radunię od Ostrzyc po elektrownię Łapino. Okazało się, że warto pływać Radunią także poza sławetnym Jarem koło Babiego Dołu. Rzeka na odcinku poniżej zapory Rutki była bowiem wciąż wymagająca, z licznymi przeszkodami, zwałkami i bystrzami. Byli tacy, co na tym odcinku obmyli w niej swe ciała, chociaż wcale tego nie planowali.
    Tu słowa uznania dla najmłodszej uczestniczki spływu, Zosi, lat sześć. Choć dwa razy fale na bystrzach ją obmyły i rodzice musieli ją przebierać w nowe suche ubranka, nie straciła rezonu i widząc bystrze wciąż krzyczała podniecona: Bystrze! Będziemy szybciej płynąć!
    Zaskakująca była przyroda. Nad rzeką można było zapoznać się z całą wczesnowiosenną florą: kwitły zawilce gajowe i żółte, śledziennice i przylaszczki. Zupełnie jakby spływ odbywał się w kwietniu a nie w maju. Ot, efekt spóźnionej wiosny.

    30 marca - 6 kwietnia 2013
    Dwaj członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK, Bartek Jóźwiak i Tomek Krajewski, wzięli udział w zorganizowanym przez Towarzystwo Polska-Litwa-Łotwa-Estonia Wielkanocnym Spływie Kajakowym w dorzeczu górnego Sanu.
    Pogoda była pod psem, było chłodno, padał to deszcz, to deszcz ze śniegiem, spływ miał być wiosenny a był zimowy, ale rzeki, które udało się przepłynąć, warte były wszelkich niedogodności. Przepłynięto górny odcinek Sanu od ujścia Wołosatego do Rajskiego, Osławę z Woli Michowej do Zagórza a także potok Czarny. Było to być może pierwsze spłynięcie tego pięknego strumienia, pełnego skalnych progów i tam bobrowych. Został spłynięty od mostu we wsi Czarna Górna (wyżej raczej nie dałoby się już płynąć) do Chrewtu, niemalże do ujścia (Jezioro Solińskie, do którego uchodzi, było zamarznięte). W jego zdobyciu uczestniczyło tylko trzech kajakarzy: obydwaj włocławiacy i Joachim Mosch z niemieckiego Kanu-Club Wickede, który niewielką tą szturmową grupkę prowadził.

    2 i 3 marca 2013
    Weekend pod znakiem kajaka a nawet szerzej: wodniactwa.
    W sobotę kilkoosobowa grupa z Włocławskiego Klubu Wodniaków odwiedziła warszawskie targi Wiatr i Woda, oprócz kajaków, wioseł i ubranek kajakowych oglądając też masywną reprezentację łodzi przez większe „Ł”. Motorówki i jachty wzbudziły zainteresowanie zwłaszcza u najmłodszego Michała, który nie odmówił sobie przyjemności wejścia na pokład każdego z nich.
    Niedzielę sześcioosobowa drużyna wodniaków z WKW spędziła na spływie rzeką Ruziec. Ładny to ciek i aż wstyd, że jak dotąd żaden z włocławskich wodniaków się z nim nie zmierzył. Zaległość została jednak nadrobiona. Ekscytujące było spływanie czterostopniowego progu w Imbirkowie, ciekawy był las nad bystrą rzeczką płynącą w głębokiej dolinie przed Golubiem Dobrzyniem; były łachy śniegu na brzegach i były też żurawie. Kończyła się zima i zaczynała wiosna.

    14 - 17 lutego 2013
    Grupa z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wzięła udział w XVII Ogólnopolskim Zimowym Spływie Kajakowym na Wdzie. Był to już kolejny udział włocławskich kajakarzy w tej imprezie, gdyż uczestniczą w niej od drugiego z kolei spływu, od roku 1998. Pływano w okolicach Czarnej Wody i było to bardzo przyjemne pływanie. Miło było też spotkać starych znajomych. Zimowy spływ, zwłaszcza taki jak na Wdzie, na którym nie spędza się na wodzie zbyt wiele czasu, to bowiem w znacznym stopniu spotkanie towarzyskie.

    12 stycznia 2013
    Spływając Wisłą z Włocławka do Gąbinka kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK rozpoczęli rok 2013. Aura była zimowa: brzegi obficie zaśnieżone, a rzeka pełna śryżu. Przepiękny początek sezonu!
    Jak przed rokiem, w czasie spływu miała miejsce zbiórka na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Naklejki z czerwonym sercem ozdobiły kajaki.
    Żal było tylko, że do mety dociera się tak szybko. Wszak to jedynie 12 kilometrów. Ale czekająca gorąca fasolka i pachnący piernik osłodziły nieco konieczność rozstania się z rzeką. Zresztą… już wkrótce kolejny spływ, tym razem na Wdzie.

    2 grudnia 2012
    Na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wybrany został Zarząd Klubu na kadencję 2013 – 2016 w składzie Tomasz Krajewski jako Prezes Klubu oraz Bartłomiej Jóźwiak, Lech Wojciech Krajewski, Jerzy Modliński i Marian Staliś. Wybrano także Komisję Rewizyjną Klubu oraz delegatów na Zjazd Oddziału Kujawskiego PTTK.

    6 października 2012
    Tradycyjne spotkanie na terenie Przystani Wodnej PTTK zakończyło sezon kajakowy Włocławskiego Klubu Wodniaków. W 2012 roku odbyło się 10 spływów, trwających łącznie 51 dni, w czasie których pokonywano 14 rzek: Wisłę, Brdę, Kwisę, Bóbr, Czerną, Biebrzę, Zgłowiączkę, Zbrzycę, Młosinę, Kulawą, Wdę, Liwiec, Nysę Łużycką i Sawicę. W roku tym odbyło się też stacjonarne dwudniowe szkolenie kajakowe.
    Na spotkaniu ustalono termin przyszłorocznego Rodzinnego Spływu Kajakowego: odbędzie się on w okresie od 6 do 20 lipca 2013.

    28 – 30 września 2012
    Skorzystaliśmy z zaproszenia sympatyków naszego Klubu, Zenki i Włodka, i weekend spędziliśmy w Burdągu, w ustronnym miejscu Mazur. Blisko stamtąd nad Łynę, Omulew, Kośnę czy Sawicę. Na ostatnią z tych rzek spuściliśmy w sobotni ranek kajaki. Śliczny był to dzień i śliczny szlak. Nie do wiary, że dwadzieścia trzy lata temu Sawica była tak zanieczyszczona ściekami ze Szczytna, że po jej przepłynięciu obiecaliśmy sobie wówczas: Nigdy więcej!
    Nocą jezioro księżyc tak świetnie rozświetlał, że kolega Jurek oświadczył, iż nigdy już w życiu czegoś równie pięknego nie ujrzy. Nie bądźże takim pesymistą, panie Jurku! Jeszcze nieraz życie pięknem nas zaskoczy.

    20 - 23 września 2012
    Nysa Łużycka będąca rzeką graniczną pomiędzy Polską a Niemcami do niedawna była kajakarzom nieznana. Była to przecież „granica przyjaźni” między „bratnimi krajami”… Po takich nie wolno było pływać.
    Czasy się zmieniły i „granica przyjaźni” stała się taką rzeczywiście. Niemcy spływają po niej pontonami, a kajakarze z Żagania organizują na niej spływy kajakowe i w takim właśnie spływie z Pieńska do Siedlca dwójka włocławian wzięła udział.
    Nysa w pierwszej części spływu okazała się rzeką niezbyt malowniczą ale cztery progi kamieniste i jeden pochyły betonowy w Rothenburgu dostarczyły na tym odcinku nieco emocji. Ładniejszy był odcinek rzeki od Przewozu do Siedlca, śródleśny, z nieznacznymi bystrzami i przemiałami. Nad tym odcinkiem Nysy jest położony wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Park Mużakowski i zwiedzanie go było głównym punktem programu krajoznawczego spływu.
    Warto było poznać się z Nysą.

    15 - 19 sierpnia 2012
    Granicą Podlasia i Mazowsza płynie rzeka Liwiec i ona gościła na swych wodach osiemnastoosobową grupę wodniaków z Włocławka i jego szeroko pojętych okolic: Lublina, Warszawy i Torunia. Trasa prowadząca z Kisielan Żmichów do Kamieńczyka była łagodna, pejzaże nad rzeką sielskie, z reguły łąki, w dolnym dopiero biegu lasy. Wciąż plaże i płycizny. Świetne warunki do kąpieli zwłaszcza dla dzieci oferował Liwiec. Na wczasy w kajaku idealny, taki Liwiec leniwiec.

    14 – 28 lipca 2012
    Spływ Rodzinny rzeką Wdą
    Za nami rzeka Wda. Dawno temu nie pływana latem; można było zapomnieć, że taka piękna z niej Pani... Niemniej w pierwszym tygodniu spływu powiedzenie „zimno jak na Wdzie” sprawdziło się: z reguły popadywało i było chłodno. 25 lat temu nasz świętej pamięci kolega Jurek Kleyna miał ze sobą na Wdzie termometr i rankami ogłaszał, że dziś tylko 7 stopni. W czasie spływu tegorocznego wg mieszkańców nomen omen Zimnych Zdrojów temperatura w nocy doszła do stopni dwóch. Drugi tydzień spływu był już jednak skrajnie skwarny.
    Dzięki stosunkowo wysokiemu stanowi wody Wda została przepłynięta niemal od źródeł: początek spływu wypadł w miejscowości Śluza za jeziorem Wieckim. Zakończenie nastąpiło w Tleniu. Na ostatnim etapie, w Starej Rzece, można było oglądać skutki niedawnej trąby powietrznej. Zerwane dachy domostw, poukręcane pnie drzew nadbrzeżnych, las położony tak, jakby olbrzym jakiś przez las ów jak przez zboże przeszedł. Z odłożonym wiosłem sunęliśmy, jak przez cmentarz, by ciszy nieszczęścia nie naruszyć.

    23 - 24 czerwca 2012
    W Kamieńczyku koło Topólki odbyło się szkolenie kajakowe. Tym razem prawie trzydziestoosobową grupą gościliśmy nad otoczonym lasem jeziorkiem niedaleko jeziora Kamienieckiego, korzystając jak przed rokiem z zaproszenia kolegi Mariusza. Piękne kwitły na jeziorze nenufary, a w przejrzystej wodzie smyrgały rybki i wodne chrząszcze. Czasem także człowiek, znużony upałem.
    W tym roku kursanci próbowali kanadyjki. Choć to łódka duża, pływanie nią nie jest wcale tak proste na jakie wygląda. Nie zabrakło też innych łódek, bardziej popularnych; odbył się też mecz w siatkówkę, ognisko i nocne śpiewanie. Wszak to najkrótsza noc w roku była. Noc Kupały. Ale kwiatu paproci nikt nie znalazł, a jeśli znalazł, to się tym nie pochwalił.

    6 - 10 czerwca 2012
    W czasie długiego weekendu gościliśmy na Kaszubach, spływając Zbrzycą i jej dopływami Młosiną oraz Kulawą, a także na krótkim odcinku Brdą i jeziorem Płęsno. Szlaki były prześliczne. Wiele jezior pośród lasów, z licznymi gniazdującymi kormoranami, mewami i łabędziami, urocze odcinki krystalicznych rzek, zwłaszcza Zbrzycy w okolicach Parzyna i za jeziorem Śluza oraz niewielkiej strugi Kulawej, drewniane kościoły w Sominach i Leśnie, kurhany i kręgi kamienne w okolicy Leśna, młyn w Kaszubie Leśnej z obramowanymi na niebiesko oknami, mityczny Rolbik czy piec chlebowy w Widnie… Dla tego wszystkiego warto było pojechać.
    Baza spływu założona została w Lasce na polu namiotowym, zapewne najlepszym polu nad Zbrzycą, z prysznicami, ciepłą wodą i barem na podorędziu, pełnym smacznych potraw (smażone pstrągi zwłaszcza były wyśmienite!)… Po prostu luksusy na spływie. Do tego przy barze został wystawiony telewizor i w ten sposób powstała Strefa Kibica w Lasce. Zarówno miejscowa ludność jak i kajakarze mieli możliwość wspólnie obejrzeć mecz otwarcia Euro 2012 jak i inne mecze. Dzięki temu uczestnicząc w spływie nie zostaliśmy pozbawieni piłkarskich emocji, co też nie było bez znaczenia. Żeby jeszcze Nasi byli skuteczniej zagrali...

    17 - 20 maja 2012
    XXI Ogólnopolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką odbył się przy pięknej pogodzie. Wzięło w nim udział 58 uczestników z Włocławka, Brześcia Kujawskiego, Lubrańca, Topólki, ale także z miejsc bardziej odległych: Warszawy, Giżycka, Lublina, Łęcznej, Ostrowca Świętokrzyskiego, Łodzi, Torunia i Bydgoszczy. Trasa spływu jak zwykle wiodła z Orla nad jeziorem Głuszyńskim do parku we Włocławku.
    Po raz pierwszy w historii spływów Zgłowiączką psikusa kajakarzom sprawił zbyt niski stan wody. Uciążliwe było holowanie kajaków bezpośrednio za jeziorem Głuszyńskim a na odcinku z Nowego Młyna do Machnacza organizatorzy musieli przewieźć sprzęt i spływowiczów lądem, gdyż przez zamknięte jazy elektrowni przedostawało się do koryta zbyt mało wody, by popłynąć. Po raz pierwszy też uczestnicy spływu zwiedzili drewniany kościółek św. Hieronima z XVIII wieku w Czamaninku.
    Nie można też nie wspomnieć o zakończeniu spływu. Oto podczas niego kolega Marian Staliś, przez przyjaciół z Klubu zwany Wuja, otrzymał Puchar z okazji tego, że już od 30 lat nieprzerwanie rok po roku wiosłuje po różnych polskich i nie tylko wodach. Gratulujemy Ci tych 30 Lat Kajakowania, Wuju Marianie!
    Tej największej imprezie kajakowej organizowanej przez Włocławski Klub Wodniaków i Oddział Kujawski PTTK we Włocławku patronowali Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz Prezydent Miasta Włocławka, impreza nie odbyłaby się też bez pomocy władz Gminy Topólka.

    28 kwietnia - 4 maja 2012
    W długi weekend kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK pokonali rzekę Biebrzę: od Kolonii Holaki - miejsca, gdzie jej szerokość niewiele przekracza szerokość kajaka a zatory z zeszłorocznego sitowia stanowią uciążliwe przeszkody - do ujścia do Narwi, w którym to miejscu woda rozlewa się na kilka kilometrów zalewając całą dolinę.
    Przepiękna była pogoda, niczym latem. Wspaniałe widoki, zwłaszcza w dolnym biegu. Żab obłędne kumkanie i rechotanie. No i tego ptactwa tak wiele. Świerszczaki, remizy, trzcinniczki, żółte pliszki, rybitwy białoskrzydłe, bekasy, bataliony… By nie wspominać o bocianach, czaplach, mewach i łabędziach. I łosie po zalanych turzycowiskach brodzące. Warto było pokonać Biebrzę!

    17 - 20 maja 2012
    Zapraszamy na XXI Ogólnopolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką na trasie Orle - Włocławek.
    Dla zainteresowanych spływem dołączono poniższe pliki do pobrania:

    8 - 11 marca 2012
    W okolicach Żagania odbył się XVIII Ogólnopolski Zimowy Spływ Kajakowy MORS 2012. Pływano po Kwisie, Czernej i Bobrze. Wśród uczestników tej imprezy znalazło się też dwóch kajakarzy z Włocławka.
    Rzeki były malownicze, nietrudne, ale były na nich cztery bardziej emocjonujące momenty. Wszystkie w miejscach, do których ukształtowania przyłożył rękę człowiek: na jazach i mniej lub bardziej rozmytych sztucznych progach. Dla tych momentów ale bardziej jeszcze dla świetnej ekipy kajakarskiej, która spływ ten zorganizowała i w spływie tym wzięła udział, warto było do Żagania pojechać. Niech żałują ci, co nie byli!

    26 - 29 stycznia 2012
    Grupa z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wzięła udział w XLVI Międzynarodowym Zimowym Spływie Kajakowym Energetyków na Brdzie. Ogółem w imprezie uczestniczyło prawie 90 osób z całej Polski. Włocławianie pomimo tak licznej konkurencji wypadli dobrze: osada Bartek Jóźwiak i Mariusz Kordylak w czasie wyścigu kajakowego zajęła 3 miejsce i Klub wzbogacił swój majątek o dwie kamizelki asekuracyjne.
    Ciekawym elementem był końcowy etap, podczas którego uczestnicy spływu przepłynęli przez starówkę bydgoską. To był dobry pomysł organizatorów! Oświetlona słonecznym światłem, prezentowała się bardzo korzystnie. Kajakarze byli z kolei żywą reklamą zimowego spływu, gdyż wielu przechodniów mogło się naocznie przekonać, że zimą naprawdę da się pływać.

    7 stycznia 2012
    Spływem na Wiśle kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK rozpoczęli rok 2012. Szata rzeki była absolutnie niezimowa, brudnoszarojesienna, mimo to serca i nastroje gorące. Wspaniale jest przecież płynąć, i dopłynąć! Tego roku płynąc graliśmy równocześnie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - zebrany datek przekazano na jej konto. Zaangażowanie się w dzieło Jurka Owsiaka ściągnęło na brzeg wiślany ekipę reporterów włocławskich, relacjonujących to wydarzenie; ich obiektywy utrwaliły obraz odpływających kajaków.

    Został opracowany Klubowy plan imprez na rok 2012
    1. 7 stycznia 2012 - spływ kajakowy rzeka Wisłą: Włocławek - Gąbinek;
    2. luty 2012 - udział w Zimowym Spływie na Brdzie;
    3. marzec - kwiecień 2012 - spływ kajakowy rzekami górskimi;
    4. 28 kwietnia - 5 maja 2012 - spływ kajakowy Sidrą i Biebrzą - by Biebrzę szeroko rozlaną zobaczyć;
    5. 6 maja 2012 - Otwarcie Sezonu;
    6. 17 - 20 maja 2012 - XXI Ogólnopolski Spływ Kajakowy rz. Zgłowiączką: Orle - Włocławek;
    7. 6 - 10 czerwca 2012 - udział w Międzynarodowym Spływie Kajakowym na Dunajcu;
    8. 14 - 28 lipca 2012 - Klubowy Rodzinny Spływ Kajakowy rzeką Wdą;
    9. 11 - 19 sierpnia 2012 - spływ kajakowy na Słowacji rzeką Hron oraz dzień w Budapeszcie;
    10. wrzesień 2012 - udział w spływie kajakowym np. na Morawicy czy Nysie Łużyckiej;
    11. październik 2012 - spływ kajakowy z noclegami na kwaterze np. Skrwą lub Drwęcą - celem obserwacji liści jesiennych.
    Planowane jest też zorganizowanie w czerwcu części praktycznej kursu wewnątrzklubowego z zakresu techniki kajakowania.

    8 października 2011
    Członkowie Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK spotkaniem na terenie swej Przystani Wodnej zakończyli sezon kajakowy. Był dość obfity w wydarzenia; w 2011 roku odbyło się 10 spływów, trwających łącznie 53 dni oraz stacjonarne dwudniowe szkolenie kajakowe.
    Wspominano chwile minione ale rozważano też plany na przyszłość i ustalono termin oraz trasę przyszłorocznego głównego spływu klubowego. Rodzinny Spływ Kajakowy Anno Domini 2012 odbędzie się w dniach od 14 do 28 lipca na rzece Wdzie

    23 - 25 września 2011
    Wel to rzeka, z którą wiąże się wiele wspomnień. Nie każdej rzece się to przydarza, że spływy nią pozostają na długo w pamięci. Welowi akurat tak.
    Prezes prowadził kiedyś taki spływ, podczas którego jedna załoga, ojciec z synem, wyrwali do przodu, przegapiwszy biwak. Było to jeszcze przed epoką telefonów komórkowych, więc nikt nie wiedział, co się z nimi stało. Dopiero następnego dnia odnaleźli się na przesmyku między jeziorami Tarczyńskim i Grądy. Dotarli wieczorem do chałupy, w której odbywało się wesele. Przygarnięto ich, ubrano (byli tylko w slipkach), napojono, nakarmiono, przenocowano, a rano gospodyni ugościła ich jeszcze jajecznicą.
    Tegoroczny spływ Welem w szczególne zdarzenia nie obfitował. Odbył się w przepięknej jesiennej scenerii, pokonano zaplanowaną trasę od jeziora Rumian do Lidzbarka bez żadnych problemów, przeszkód było akurat tyle, ile potrzeba, by się nie znudzić i nawet pogoda dopisała.

    12 - 15 sierpnia 2011
    W niewielkiej grupce pokonaliśmy Omulew. Sama nazwa wskazuje, że musi tu być jakiś muł i tak jest. Co nie znaczy, że nie jest on przepiękny. Już jezioro Omulew wśród sosen osadzone smak ma mulisty a wygląd nieprzejrzysty. Rzeka z niego wypływająca oczyszcza się jednak nad podziw, by ostatecznie rozlewać pośród torfowisk i lasu szeroko i nad miarę spokojnie. Nad dnem czarnym, oparcia dla stóp nie dającym krążą ryby, po wodzie skaczą nartniki, a nad nią husarze i świtezianki łowią mniejsze owady. Wokół głusza, głusza, głusza...
    Odludny charakter zapewnił Omulwi poligon, utworzony po roku 1950. Po dawnych wsiach mazurskich pozostały tylko nazwy: Dębowiec Mały, Dębowiec Duży, Małga. Po tej ostatniej pozostała też wieża kościelna w ruinie daleko posuniętej. Pomyśleć, że wsie te przetrwały bez szwanku ostatnią wojnę i dopiero Armia Czerwona ludność ich wytłukła a resztki mieszkańców wysiedlono urządzając poligon. Zapoznawszy się z historią Małgi zrozumieć można, czemu ci, co ocaleli, noszący nazwiska Korzen, Cichanowski, Roschkowski, Tarach, Piwonka, Nowodworski, Lewandrowski, Gunia wybrali emigrację do Niemiec a nie życie w ludowej Polsce. Polska ta ich po prostu nie chciała.

    2 - 12 sierpnia 2011
    Ośmioosobowa grupa członków WKW PTTK Włocławek wzięła udział w Międzynarodowym Spływie Kajakowym "WOŁYŃ 2011" (Ukraina). Przepłynięto rzeki: Korczyk od m. Korzec do m. Ujście (41 km.), Słucz od. m. Ujście do m. Sarny (100 km.), oraz Stochod od m. Huliwka do m. Wielki Obzyr (35 km.)

    9 - 23 lipca 2011
    Dawno nie było spływu rodzinnego, który by obfitował w tyle zdarzeń! Zaczęło się od awarii jednego z busów wiozących uczestników na start. Potem były: burza poranna, która podtopiła namioty; choroba Michała, jednego z najmłodszych uczestników, wyleczona na szczęście dla niego i jego rodziców; wywrotka, wskutek której jedna osoba utraciła ducha i zrejterowała do domu a druga utraciwszy partnera nie zdecydowała się samotnie kontynuować spływu (była to pierwsza wywrotka na spływie rodzinnym od 1984 roku!); złamane wiosło kolegi Mariusza na jednym z progów warcianych... Będzie co wspominać!
    Warta na pokonanym odcinku: od Ważnych Młynów do jeziora Jeziorsko to zdecydowanie jeden z najładniejszych szlaków kajakowych w Polsce, co więcej, nie pozwalający na nudę. Niemal co godzinę pojawiają się na Warcie rozmyte progi z bystrzami o mniejszym lub większym stopniu trudności, poza tym zatopione pnie i mielizny to coś, co wymaga ciągłej uwagi. Wokół z reguły lasy, jak na Gauji czy Mereczance. Kto by się ich w środku Polski spodziewał. A wśród nich wapienne ostańce, groty Góry Zelce, Żabi Staw kilkadziesiąt metrów nad doliną rzeki zawisły, ujście Warty do jeziora Jeziorsko niczym delta Okawango... Zabytkowe pałace Działoszyna i Konopnicy, kurhany Przywozu, kościoły Osjakowa, Strońska, Warty. Ludzie życzliwi. Warto pływać Wartą!

    23 - 26 czerwca 2011
    W ciągu czterech dni na początku wakacji - grupa włocławskich kajakarzy o rozpiętości wieku od 4 do 65 lat zmagała się z Dobrzycą. Rzeczką niezwykle malowniczą, kajakarsko ciekawą, wymagającą ciągłej pracy wiosłem, tyle, że dość uciążliwą z powodu drzew tak zwalonych, że nijak nie dawały się ominąć. Dały się one we znaki zwłaszcza na początkowym odcinku za jeziorem Machiny, gdzie rzeka była na dodatek płytka, a jedyne głębsze miejsca zawdzięczała pracy bobrów, które pobudowały na niej kilka tam, stanowiących same z siebie ciekawe przeszkody. No i poza tym pogoda w kratkę nie nastrajała do opuszczania biwaków a zachęcała do rozstawiania ich jak najwcześniej...
    Nad jeziorem Golce biwak wypadł na polu będącym w posiadaniu miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Terenowym wozem strażacy przybyli na kontrolę, pobrali opłatę i wypisali kwita: bynajmniej nie jakiś tam pospolity rachunek, ale "Zezwolenie na biwakowanie". Zgodnie z jego brzmieniem zobowiązali kolegę Mirka, który kwita odbierał, jako organizatora pola biwakowego, do zorganizowania we własnym zakresie ekologicznej toalety. Żartowano sobie potem, że teraz Mirek musi chodzić z każdym za potrzebą, kopać mu dołek saperką i po wszystkim zakopywać. No chyba, że przywiezie skądś TOI-TOI-a.

    18 - 19 czerwca 2011
    W Dębiankach koło Topólki odbyło się szkolenie kajakowe. Kursanci ćwiczyli stosownie do swych umiejętności różne elementy: niektórzy zaczynali od nauki pływania jedynką po prostu na wprost, a niektórzy próbowali nawet zasadzić czecha, czyli wykonać kontrę wymyśloną przez czeskiego kajakarza Milosza Duffka. Byli też tacy, którzy skorzystali wyłącznie z wieczornego punktu spotkania; była nim tak zwana biba.
    Kolega Mariusz, gospodarz spotkania, zaproponował, by co roku takie spotkanie odbywało się na jeziorku przy jego domostwie. Ponad dwudziestoosobowa frekwencja wskazuje, że potrzeba takich spotkań jest niewątpliwa. Dębianki nas zatem jeszcze pewnie zobaczą!

    19 - 22 maja 2011
    XX Jubileuszowy Ogólnopolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką stał się już historią. Przy pięknej pogodzie 58 uczestników pokonało trasę z Orla nad jeziorem Głuszyńskim do parku we Włocławku. Na otwarcie spływu do Topólki dotarli kolarze z Włocławskiego Krajoznawczego Klubu Rowerowego PTTK "Cyklista". Ponadto kilkanaście osób odwiedziło kajakarzy na trasie i biwakach; część z nich przy okazji również zanurzyła pióra wioseł w rzece, na krótszych czy dłuższych odcinkach.
    Tradycyjnie odbyły się konkursy: wyścig kajakowy na jeziorze, rzuty lotką do tarczy, quiz wiedzy o Zgłowiączce i nie tylko, a także konkurs na hasło antyalkoholowe. Tradycyjnie w pamięci pozostał smak serwowanej w Topólce grochówki oraz grillowanych na biwakowych ogniskach kiełbas i kaszanki. Nowością była wycieczka autobusowa w czasie dojazdu na start: uczestnicy spływu zwiedzili tzw. piramidy kujawskie w Sarnowie oraz drewniany kościółek z XVIII wieku w Orlu. Niewykluczone, że taki akcent krajoznawczy zostanie ponowiony podczas kolejnego spływu.
    Tej największej imprezie organizowanej przez Włocławski Klub Wodniaków i Oddział Kujawski PTTK we Włocławku patronowali Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego Piotr Całbecki oraz Prezydent Miasta Włocławka Andrzej Pałucki, ważna była też pomoc władz Gminy Topólka.

    7 maja 2011
    Uroczyste Otwarcie Sezonu Wodniackiego 2011. Tradycyjnie w maju odbyła się uroczystość otwarcia sezonu Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK. Sezon wprawdzie jest już w pełni, odbyło się w tym roku kilka spływów, ale tradycji musiało stać się zadość. Zostały wręczone odznaki kajakowe, w tym Turystyczna Odznaka Kajakowa w stopniu Za Wytrwałość Diamentowa - najwyższa odznaka kajakowa w Polsce. Otrzymuje się ją po przepłynięciu kajakiem 16 000 km. Zdobył ją Lech Wojciech Krajewski, zwany Prezesem, jako 33 osoba w kraju.
    Zdobycie tej odznaki zajęło Prezesowi równo 50 lat i w związku z tym członkowie Klubu - ku zaskoczeniu zainteresowanego - urządzili mu fetę: wręczyli okolicznościowy medal oraz album w formie książkowej, zawierający teksty odnoszące się do Jubilata, napisane przez członków Klubu, i zdjęcia z Jubilatem, jego przyjaciółmi i pejzażami znad wód w roli głównej.
    Nie ma już przed Tobą, Szanowny Prezesie, żadnych perspektyw - nie masz już nic do zdobycia! Teraz możesz pływać tylko dla przyjemności ... Stopy wody pod kilem!

    29 kwietnia - 3 maja 2011
    Spływ Notecią. Przed rokiem śluzowemu w Łabiszynie została złożona obietnica, że powrócimy i tak się stało. Włocławski Klub Wodniaków PTTK biwakiem przy śluzie rozpoczął swoje tradycyjne Marianki - imprezę znaną z imienin Wuja Mariana. Trasa tegoroczna prowadziła Notecią: ostatnim nie uregulowanym zbyt natrętnie odcinkiem rzeki swobodnie płynącej między Dębinkiem a Nakłem, gdzie rzeka meandruje wśród podmokłych łąk i odległego lasu, przez tereny dość odludne, oraz odcinkami skanalizowanymi.
    Odcinki rzeki skanalizowanej zostały pokonane dzięki ludzkiej życzliwości, której wiele dowodów otrzymali kajakarze, i wózkowi kajakowemu. Biegnący nimi szlak żeglowny nie został bowiem jeszcze udostępniony, sezon nawigacyjny nie został otwarty i śluzy były według prawa nieczynne. Komu zresztą ten szlak służy? Raczej nie przewozom towarowym, bo tych na Noteci nie ma. Turystyce też nie, skoro śluzy nawet w długi weekend majowy są zamknięte, a ponadto zgodnie z informacjami RZGW bywają otwarte jedynie w dni robocze, kiedy to ruch turystyczny się poza okresem wakacji właściwie nie odbywa. Regionalnemu Zarządowi Gospodarki Wodnej w Poznaniu Zarząd Zlewni Noteci w Bydgoszczy należą się zatem serdeczne podziękowania za wszelkie starania podejmowane dla udostępnienia szlaku wodnego środkowej i dolnej Noteci dla wodniaków oraz zachęcenia ich do korzystania z tej ciekawej drogi wodnej. Niech trzyma ten kurs dalej, może już wkrótce nikt nie będzie z tego szlaku korzystał, nawet jacyś dziwni kajakarze!!!

    16 i 17 kwietnia 2011
    Spływ Gardęgą. Gardęga zwana też Jardęgą lub Gardeją oceniana bywa jako najszybsza rzeka na Pomorzu. W dniach 16 i 17 kwietnia zmierzyło się z nią dwóch włocławskich wodniaków. Okazała się rzeką zaskakująco różnorodną. W górnym biegu uregulowana, płynąca przez dwa jeziora, spokojna, by nie powiedzieć: nudna, od Szembruka zmienia się nie do poznania. Nabiera nagle spadku, coraz to większego, by od Sobótki pędzić już regularnymi bystrzami w coraz głębszy wąwóz. Trudno ją jednak nazwać rzeką szybką, gdyż stosownie do rosnącego spadku rośnie też ilość przeszkód. Setki zwałek powodują, że tyle samo czasu zajęło kajakarzom pokonanie 17 km do Sobótki, co 5 km od Sobótki. Sobótka, wieś u początku parowy Gardęgi, jak zwali dolny odcinek doliny rzecznej miejscowi. Wielu z nich przyszło nad rzekę, by pogawędzić. Pewien pan spacerujący z rodziną smucił się trochę, że choć Gardęga zrobiła się ostatnio znana, nawet w gazecie o niej pisali, to nie stało się to z jego Sobótką. Niech więc wszyscy się teraz dowiedzą, że najciekawszy odcinek Gardęgi zaczyna się w Sobótce!

    15 marca 2011
    Oddział Kujawski PTTK oraz Włocławski Klub Wodniaków PTTK zapraszają 19 - 22 maja 2011 na XX Jubileuszowy Ogólnopolski Spływ rz. Zgłowiączką.
    Regulamin spływu, ramowy program oraz karta zgłoszenia do pobrania w pliku PDF
    .

    3 - 6 marca 2011
    Sześcioosobowa grupa z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK wzięła udział w Spotkaniu Miłośników rzeki Wełny, czyli w spływie rzeką Wełną z Ostrowa Młyn do Obornik. Ogółem w imprezie uczestniczyło ponad 60 osób z całej Polski. Słoneczna pogoda pozwalała w pełni cieszyć oczy oprawą rzeki. Wełna oprawiona była bowiem w cudowne utwory lodowe: sople, nawisy, draperie, dzwonki, itp., itd. W jaskiniach szata naciekowa tworzy się przez setki lat; nad rzeką wystarczy kilkanaście dni mrozu, by wyczarować podobną szatę, tyle, że lodową. Kilkoro uczestników przekonało się na własnej skórze, ze nie można lekceważyć żadnej wody, nawet wełnianej. Dwie spośród kilku wywrotek były nawet niebezpieczne; rzeka przeczochrała wywrotkowiczów pod lodem. Szczęściem wywrotki te nie przydarzyły się żadnemu z włocławskich kajakarzy, którym dane było jedynie ratować topielców.

    24 stycznia 2011
    Zarząd Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK zaprasza Pana/Panią na uroczyste Otwarcie Sezonu Wodniackiego 2011, odbędzie się w dniu 7 maja 2011 (sobota) o godz. 16.00, na terenie Przystani Wodnej PTTK przy ul. Piwnej. Plan imprez»

    8 stycznia 2011
    Otwarcie sezonu na Wiśle. W skromniejszej niż przed rokiem, bo tylko dziewięcioosobowej, grupie kajakarze z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK rozpoczęli rok 2011. Cypel u ujścia Zgłowiączki był sceną spełnienia toastu szampanem oraz odpalenia jednego z ostatnich witających Nowy Rok fajerwerków. Potem przygarnęła nas rzeka, wskutek rozpoczętej przed dwoma dniami odwilży od kry wolna; tylko przy brzegach pozostały rozległe zalodzenia. One też stanowiły jedyne utrudnienie na trasie, a raczej na jej końcu w Gąbinku: trudno wyskrobywać się po skośnie schodzącym w wodę lodowisku. Ale perspektywa czekającej u koleżanki Agaty gorącej fasolówki (i nie tylko) pomogła przemóc przeciwności.
    Pogoda była wyjątkowo wypoczynkowa. Ciepło, bezwietrznie, no niestety pochmurnie; tak czy owak sprzyjała leniwemu spływaniu. Oby nam przez rok cały taka nie rzucająca kłód pod nogi (a raczej wiosła) aura towarzyszyła!

    2 października 2010
    Włocławski Klub Wodniaków PTTK zakończył sezon kajakowy 2010 jak co roku, spotkaniem na Przystani. Jak zwykle były obecne grill obładowany mięsiwem, zupa grzybowa cioci Agaty i sałatka cioci Krysi. Z nowości pojawiły się smażone kanie. A w ogóle... Word is not enough. Nie ma takich słów, by wystarczały do opisania, co się działo. Niech żałują nieobecni.
    Z rzeczy ważnych dla przyszłości podjęto decyzję o terminie przyszłorocznego spływu rodzinnego: od 9 do 23 lipca, oraz o jego trasie: odbędzie się on na Warcie, na jej przełomowym odcinku przez Jurę Wieluńską.

    16 - 19 września 2010
    Grupa kajakarzy z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK odbyła ostatni z zaplanowanych na ten rok spływów. Pokonano 60 kilometrowy odcinek środkowej Noteci, rzeki na tym odcinku skanalizowanej, płynącej przez tereny przemysłowe. Zakłady tłuszczowe w Kruszwicy, chemiczne w Mątwach i Janikowie, cementownia Kujawy - to największe z mijanych. Tereny nad Notecią to jednak też tereny obfitujące w pomniki historii, dość wspomnieć Mysią Wieżę w Kruszwicy, wokół której trwają prace archeologiczne, Kalwarię Pakoską czy pałac w Lubostroniu. Kilka jezior z czystą wodą i przyjemne biwaki: w porcie żeglarskim nad Gopłem, przy śluzie Pakość i nad jeziorem Wolickim sprawiły, że mimo chłodu, przeciwnego wiatru i przelotnych deszczów spływu Notecią nie można zaliczyć do nieudanych. Przy śluzie w Łabiszynie, gdzie zakończyła się wędrówka, jest niezłe miejsce na biwak i pewnie już wkrótce skorzystają z niego włocławscy kajakarze, ruszając na kolejny odcinek Noteci.
    Kolega Jurek chciał być pierwszy i popłynął samotnie przodem w czasie, gdy reszta ekipy czyniła zaopatrzenie w kruszwickim sklepie. Na jeziorze Szarlejskim pomylił się jednak i popłynął w lewo, na jezioro, zamiast w prawo, na rzekę. Pozostali nie popełnili tego błędu i wyprzedzili Jurka, by po pewnym czasie dowiedzieć się telefonicznie ku własnemu zdumieniu, że wyprzedzają swego kolegę o dobre dwie godziny. Spiesz się powoli, mawiał pewien rzymski cesarz; w pewnej mądrej księdze napisano, że ostatni będą pierwszymi a pierwsi ostatnimi. Okazało się, że mądrości sprzed stuleci zachowały aktualność.

    19 - 22 sierpnia 2010
    Grupa włocławskich kajakarzy pokonała początkowy odcinek Warty: od Częstochowy do wioski Orczuchy. Ciekawa była Warta. Zwłaszcza jej początkowy odcinek, Przełom Mirowski przez Jurę Krakowsko-Częstochowską, z wapiennymi skałkami i obronnym zespołem klasztornym w Wancerzowie, gdzie rzeka wartka gęsto meandruje, oraz odcinek końcowy, od Łęgu, gdy Warta przedziera się przez lasy a piaszczyste plaże zachęcają do kąpieli.
    Amortyzował się wózek kajakowy: na trasie dziesięć jazów, elektrowni i innych wodnych obiektów wymagało przenoszenia łódek. Jeden z progów, w Mirowie, dwóch kanadyjkarzy spłynęło, ale nie była to szczęśliwa decyzja: kanadyjka gruchnęła o próg na przewale (na szczęście nie uległa uszkodzeniu) a w silnym odwoju została kompletnie zalana. Z trudem dopłynęli do brzegu, łódka straciła bowiem stabilność. Odtąd nie sprawdzali już w takich sytuacjach swego szczęścia.

    14 sierpnia 2010
    Tomek Krajewski i Bartek Jóźwiak, dwóch kajakarzy z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK, korzystając z utrzymujących się wysokich stanów wód spenetrowało rzeczkę Lubienkę: od drewnianego kościółka w Nakonowie do jej ujścia do Zgłowiączki. Lubienka obfitowała w przeszkody: przerastające nurt gałęzie i zwalone drzewa. Wiele dało się pokonać wierzchem lub pod spodem (nazbierało się wtedy gałązek i pająków w kajakach, nazbierało...), ale kilkanaście wymagało obciągania łódek brzegiem przez pokrzywy.
    Takie pływanie doczekało się niedawno nazwy: kajakarstwo zwałkowe. Jego ideą jest pokonywanie jedynkami rzeczek możliwie najbardziej zawalonych przeszkodami w taki sposób, by możliwie najmniej wysiadać z kajaka. Kolega Bartek stwierdził, że nazwę tą można wyjaśnić inaczej: oto każdy obserwator takiego kajakarza ma zwałkę (czyli ubaw), jak go zobaczy, mokrego, ubłoconego i oblepionego pajęczynami, po uszy w pokrzywach, i jak sobie pomyśli, że to są tego kajakarza wakacje.